Menu Zamknij

Dlaczego to zrobiłeś? Trochę o ważnych decyzjach w życiu

dlaczego to zrobiłeś

– Dlaczego to zrobiłeś? – powiedziała i walnęła mnie z pięści w ramię. Mocno!

– Ała! Nie wiem, o czym mówisz – powiedziałem niewinnie.

Zdecydowanie za często jestem bity. Powinienem zapisać się do jakiegoś stowarzyszenia mężczyzn dręczonych przez kobiety. Znacie może jakieś?

– Dawid proszę Cię. Nie udawaj! Wiem, że tylko się zgrywasz.

– Ej no! To nie byłem ja – grałem w zaparte.

Nic nie powiedziała, tylko się na mnie spojrzała. Lodowato. A ona potrafi się spojrzeć lodowato. Wierzcie mi…

– Ech – westchnąłem. – Nie oszukam Cię, co?

Wiedziałem, że muszę zastosować jakiś fortel.

– Za długo się znamy – powiedziała uśmiechając się wrednie. Była z siebie bardzo dumna. Kobiety…

– No dobra. Przyznaję się… To ja zjadłem tę ostatnią babeczkę – powiedziałem smutno, jak dziecko szykujące się na szlaban i dodałem szybko – Ale na moje usprawiedliwienie, one wyszły Ci zdecydowanie za dobrze!

– To byłeś Ty?! Argh! – wydusiła z siebie i ruszyła do ataku.

Znowu dostałem. A później muszę wciskać kity, że te wszystkie siniaki to mam po szermierce.

– Starczy już! Starczy! – krzyczałem zasłaniając najbardziej witalne organy.

– Dobra, dobra. Mniejsza o te babeczki! Tak myślałam, że to Ty. Ale cwaniaczku, wiesz, że nie o tym mówię. Wyśpiewaj mi wszystko o Michale i o tym, co mu nagadałeś!

Kurczę, a myślałem, że przeszło i że się wywinę. Numer z babeczką powinien zadziałać. Sprytna bestia.

– A co zrobił? Ja nic nie wiem. – wykorzystałem swoją ostatnią deskę ratunku udawałem głupa.

Spojrzała się na mnie jakby oceniała moją prawdomówność i powiedziała:

– Wyobraź sobie, że Michał zdecydował, że się przeprowadza. Nie konsultując tego ze mną!

Boże, co on sobie myślał? – pojawiło się w mojej głowie.

– To dobrze. Od lat narzekał, że wszędzie dojeżdża ponad godzinę, a tak będzie miał może bliżej.

– Byłoby dobrze, gdyby chciał się przeprowadzić z Ursusa na Mokotów, a nie do pieprz… Londynu! – ostatnie słowa wykrzyczała.

Ups…

Rzeczywiście mieliśmy ,,małą” rozmowę o życiu i jego sensie, celach i o tym, że to właśnie chwile w których najwięcej ryzykujemy nas definiują, ale nie wiedziałem, że z tego wyniknie tak wielka decyzja.

Jednak, z tym Londynem to nie była metafora, jak mi się wcześniej wydawało.

– Co?! Ale jak to? Kiedy? Dlaczego? – zasypałem ją pytaniami.

– Ty mi tu nie cwaniakuj! Mów prawdę!

No i po ptakach. Już się nie wywinę. To koniec. Żegnaj słodki świecie. To było naprawdę cudowne życie…

– No może pomagałem mu w przemyśleniu paru ważnych spraw – zacząłem powoli – Ale ostateczne decyzje są jego. Nie możesz…

Zgadnijcie co?

Znowu zostałem pobity. Tym razem brutalnie. Współczuję Michałowi. Będzie miał ciężkie życie.

– Ała! To boli!

– Powiedział mi, że to właśnie Ty go zmotywowałeś do tej decyzji i uważasz, że powinien to zrobić.

Rozumiem, że jak Patrycja się wkurzy to jest straszna. Ta mina, która obiecuje Ci sromotne tortury, jak się z nią nie zgodzisz. Ta pulsująca żyłka na skroni…

Ale ej no! Żeby tak spychać wszystko na mnie? Są jakiś granice! Już ja Ci Michał dam zwalać winę na innych!

– Patrycja – użyłem swojego rozważnego tonu – przecież wiesz, że to nie ja kazałem mu myśleć o przeprowadzce i to nie ja podjąłem za niego decyzję.

– Nie mogłeś mu powiedzieć, że to głupie? Po co on chce tam wyjeżdżać? Przecież nasze życie jest tu! W Warszawie!

– To nie jest takie proste… Jak ma okazję i świetną ofertę, to w sumie czemu nie? Takie szanse, jak on dostał nie zdarzają się zbyt często. Trzeba je wykorzystywać, póki można.

– Tak, wiem – powiedziała dziwnie spokojnie. Chyba się na mnie wystarczająco wyżyła.dlaczego to zrobiłeś

Posiedzieliśmy chwilę w milczeniu.

– Dawid, on chce żebym wyjechała razem z nim – powiedziała.

– To dobrze. To znaczy, że jesteś dla niego bardzo ważna. Mnie jakoś nie chciał zabrać ze sobą. Cham!

Zaśmiała się i spojrzała jakimś milszym wzrokiem.

– Tylko to taka duża decyzja. Tutaj mam wszystko. Rodzinę, przyjaciół, pracę i dobre życie. A tam? Nie wiem… Doradź mi, Dawid. Co powinnam zrobić według Ciebie?

– A kim ja jestem, żeby Ci mówić, jak masz żyć? – powiedziałem filozoficznie starając się uniknąć odpowiedzi. Wiem, że nie spodobałaby się jej.

– No przecież tak działają kołczowie, a jak chcesz nim być, to równie dobrze możesz zacząć już teraz mówić ludziom, jak mają żyć.

Przecież to nie tak działa prawdziwy kołczing… – chciałem powiedzieć, ale się zreflektowałem. To nie jest dyskusja na dziś…

– Nie – powiedziałem stanowczo – To Twoje życie i to Twoje wybory. Ja jestem obok i mogę Ci pomóc dojść do różnych wniosków, wesprzeć czy pocieszyć, podsunąć rozwiązania, ale nie powiem Ci, co powinnaś zrobić – to nie jest moja rola.

Zapadła cisza pełna intensywnych przemyśleń.

– Wiem, wiem… Z tobą nigdy nie ma tak prosto. Wszystkie moje przyjaciółki mówią mi, że powinnam pojechać. Poświęcić się. Ale ja nie wiem…

– Wiesz, tak naprawdę pytanie brzmi, czy chcesz zaryzykować wszystko i z NIM wyjechać? To nad tym powinnaś pomyśleć. Czy jesteście już na tym etapie, że najważniejsze jest to żebyście byli razem. Bo to, gdzie będziecie, to już ma mniejsze znaczenie. Razem zawsze sobie poradzicie. Znam Was.

– Dzięki Dawid. To bardzo miłe – powiedziała i zamilkła.

Tym razem milczeliśmy przez dłuższą chwilę.

– Zawsze jak do Ciebie przyjdę, to wracam z jeszcze większą liczbą pytań niż miałam. Muszę to wszystko jeszcze przemyśleć.

<<<>>>

A Ty co zrobiłabyś na miejscu Patrycji? Doradziłabyś jej wyjazd? Czy może wręcz przeciwnie?

Daj sobie pomóc – messengerowe wyzwanie ,,14 dni do zrealizowania własnego celu”

Jeśli chcesz sprawić by ten rok był wyjątkowy i by był, jak żaden poprzedni, to musisz dodać coś nowego do swojego planowania i spróbować czegoś, czego do tej pory nie robiłaś. Inaczej efekty będziesz miała takie same, jak co roku. Dlatego zapisz się na bezpłatne wyzwanie ,,14 dni do zrealizowania własnego celu”.

Wyzwanie jest przeniesieniem teorii realizowania celów do życiowej praktyki. Będziesz codziennie dostawał/a krótką wiadomość na facebooku z jakąś wskazówką odnośnie realizowania celów, działania, motywowania się i jednocześnie dostaniesz kopa w tyłek do działania.

marzeniawcele

Powiązane Wpisy

Dobra treść? Daj like'a :-)

Przeczytaj poprzedni wpis:
bohater
Mowa bohatera – Twoje życie to film

- Życie jest do bani! – powiedziała i zwaliła się ciężko na krzesło. - Co się stało? – zapytałem spokojnie,...

Zamknij