• Gratuluję odwagi, ja pomimo tego, że całe życie mieszkam 100 metrów od wody zawsze się jej bałam i chyba już nie zdołam się przełamać… w moim przypadku filozofia nie zadziała

    • Dzięki 🙂 Ja wierzę, że wszystko jest możliwe o ile człowiek chce próbować. Sam nie raz nie dwa musiałem przełamywać swoje lęki i jeżeli tylko chciałem spróbować to w końcu mi się to udawało.

    • Po prostu brakuje Ci odpowiedniej motywacji… Wskakiwanie do wody tylko dlatego, że inni uważają to za wyczyn jest bez sensu. 🙂
      Uważam jednak, że w pewnych sytuacjach jesteśmy zdolni do rzeczy, o które nawet siebie nie podejrzewamy. Wyobraź sobie, ze w tej wodzie topi się Twoje najlepsza przyjaciółka, albo… dziecko. Nie skoczyła byś? Nie wierzę, że NIE!
      W naszym wnętrzu tkwi ogromny potencjał. Jednak bez uświadomienia sobie „dlaczego warto skoczyć” (lub zrobić cokolwiek innego) trudno tą energię skoncentrować i zamienić w konkretne działania.
      Dawid

      • Tu się całkowicie z Tobą zgadzam. Jeżeli będziemy mieć bardzo mocne dlaczego to jesteśmy w stanie zrobić wszystko. A przynajmniej ja w to wierzę 🙂

  • ZaplanowaniPl

    Świetny tekst! Popieram wyłącz myślenie!! Za dużo tego myślenia jednak nam towarzyszy, zbyt wiele analizy, a zbyt mało ryzykować. A przecież kto nie ryzykuje ten nie pije szampana ! 🙂 🙂

  • Bardzo przydatny ten Twój blog. Moje Just do it dotyczy kierowania autem. Prawko zdałam za drugim razem, ale za każdym razem jak wsiadam za kierownicę czuję paraliż całego ciała. Co najgorszego może się stać? Wypadek, i takie inne straszne rzeczy. Co najlepszego? Duża oszczędność czasu, niezależność. Ale jak to przełamać?

    • Im częściej będziesz jeździła tym pewniej się będziesz czuła. Przed ruszeniem polecam Ci wziąć kilka głębokich oddechów i powiedzieć sobie na głos, że wszystko będzie dobrze 🙂

    • Możesz stworzyć sobie listę miejsc, w które szczęśliwie dotarłaś samochodem. 🙂 Warto notować zwłaszcza te miejsca, które miło Ci się kojarzą (np. Krynica -wakacje). Spoglądając na taką listę przed wyruszeniem w drogę, przypomnisz sobie momenty, w których wszystko poszło pięknie i nic złego się niestało. Ponadto odwrócisz uwagę od negatywnych myśli i skierujesz je na przyjemne chwile – i o to właśnie chodzi! 🙂
      Dawid M

  • Kilka lat temu przekształciłam marzenia noworoczne w filozofię just do it : )

  • Człowiek często się boi, a jak już się przełamie i zdecyduje na ruch, to jedyne, czego ewentualnie żałuje, to, że tak późno 🙂

    • Mam takie same przemyślenia! 😀

    • Ja myśle, że ten czas jest nam w wielu przypadkach potrzebny. Trudno ocenić, czy biznes by się rozkręcił jeśli wystartowalibyśmy z nim od razu gdy przyszedł nam do głowy. Albo nie zniechęcilibyśmy się do prowadzenia bloga, niewiedząc na ile wizyt dziennie można w tym okresie liczyć.
      Czasem trzeba przeanalizować, zastanowić się, poznać sekrety „sukcesu” innych ludzi. Ciągle działając nie dajemy sobie czasu na przeanalizowanie dlaczego ponosimy porażki i co możemy zrobić, by tą sytuację odmienić.
      Równowaga! To jest klucz do sukcesu 🙂
      Dawid

      • Just do it jest przydatne wtedy, kiedy zmagamy się z jakąś decyzją i boimy się ją podjąć. To nie jest tak, że wszystko robisz natychmiast bez myślenia. Zobacz ja przymierzałem się dwa lata do założenia bloga. Trudno nazwać to krótkim czasem do analizy. Stosując just do it przełamujesz się i robisz to co powinieneś zrobić już dawno, ale się bałeś 🙂

        • Uważasz, że zaczynajac 2 lata wcześniej na pewno wytrwałbyś w pisaniu? Może nie mając wiedzy, na wstępie popełnił błędy, które zniechęciłby Cię do dalszego prowadzenia portalu?
          Najważniejsze, że zacząłeś. Szybciej, nie zawsze znaczy lepiej. Czasem „by wypaść dobrze” trzeba się odpowiednio przygotować – jak do rozmowy o pracę. 🙂 I mam tu na myśli zarówno przygotowanie mentalne jak i czysto merytoryczne.
          Dawid

          • Nie to miałem na myśli. Chodziło mi że doszedłem wtedy do takiego punktu, w którym byłem gotowy i merytorycznie i mentalnie, a mimo to nie mogłem wystartować. Przekładałem decyzję ciągle na później, na bardziej idealny moment, który nigdy by nie nadszedł. Czasami trzeba po prostu zaryzykować bo ucieknie Ci okazja.

            • W takiej sytuacji, faktycznie, nie ma co odkładać. 🙂
              Choć łatwo napisać, ciężej wprowadzić w życie…

  • świetny tekst! ostatnio właśnie coś takiego i mi sie zdarzyło. co prawda może nieświadomie sle jednak… zwolniłem się z pracy! mialem dosc stresu, delegacji i natloku pracy. bez myslenoa o konsekwencjach po prostu poszedłem i złożyłem wypowiedzenie;) jest chyba tylko jedna czynnośc, ktorej bym nie wykonał. nie zblizyłbym się do włochatego pająka;)

  • Jestem właśnie na etapie, że muszę wyłączyć myślenie i oczywiście nie czuję się z tym specjalnie komfortowo 😉

  • Jesteśmy pokoleniem przeintelektualizowanym. Dostajemy masę bodźców to z prawa, to z lewa. Informacje są nam przekazywane cały czas. Stąd nie potrafimy wyłączyć myślenia tylko szacujemy, myślimy, analizujemy. A czasem wystarczy być tu i teraz, nigdzie więcej.

  • to prawda. jeżeli czegoś chcesz najlepiej po prostu zacząć. bez zastanawiania się, rozmyślania, szukania wymówek. ale z drugiej strony uważam, że niektóre kroki jednak wymagają przemyślenia. nie wszystko można i powinno się robić tak z marszu.

    • Cześć, nie wiem czy zauważyłaś, ale do założenia bloga szykowałem się dwa lata. To nie jest tak, że decyzje za każdym razem podejmuje się natychmiast. Czasami możemy przygotowywać się bardzo długo, ale brakuje nam odwagi, by zrobić ten ostatni krok. Właśnie wtedy przydaje się just do it.

  • Ada

    Świetny wpis. Czekam na kolejne porcje inspiracji, również na grupie FB 🙂

  • Najważniejsze to robić to, czego naprawdę chcemy. Oczywiście, jest wiele sposobów, aby podjąć jakąkolwiek decyzję, np. wypisanie za i przeciw, co osobiście preferuję. Natomiast to nie zawsze działa. Każda metoda jest dobra, ale trzeba pamiętać o wybraniu najlepszej metody. Just do it jest jedną z tych metod, które sprawdzają się przy podjęciu działania. Jak nie zrobisz to się nie dowiesz. Łatwiej żałuje się rzeczy, które się zrobiło, niż rzeczy których się nie zrobiło.
    Dodam, że dzięki Tobie i Twojej stronie w mojej głowie kiełkuje nowy pomysł na moją działalność blogową. Na razie nie zdradzę szczegółów, ale jak tylko wszystko zaplanuję to… po prostu to zrobię 🙂
    Dziękuję!
    Pozdrawiam.

  • Pewne działania wymagają wcześniejszego przemyślenia, ale wykonanie większości czynności nie wymaga ciągłego analizowania.

    • Just do it jest przydatne w momencie, kiedy zmagamy się z jakąś decyzją i boimy się ją podjąć. To nie jest tak, że wszystko robisz natychmiast bez myślenia. Zobacz ja przymierzałem się dwa lata do założenia bloga. Trudno nazwać to krótkim czasem do analizy. Stosując just do it przełamujesz się i robisz to co powinieneś zrobić już dawno, ale się bałeś 🙂

  • „Just do it” kojarzy mi się tylko z znaną marką obuwia sportowego 😉
    Ja bym jednak nie radziła wyłączać myślenia, a je przeprogramować, aby stało się naszych sprzymierzeńcem przy podejmowaniu decyzji. Fakt fakt, że zrobienie kilku rzeczy „z głupa” może pomóc w takim przeprogramowaniu. Ale chyba najistotniejszymi czynnikami-pomocnikami w tym procesie są wiek i doświadczenie – im więcej w życiu przeżyliśmy, im więcej osób poznaliśmy, tym większe prawdopodobieństwo, że będziemy się decydować na nowe, szalone mniej lub bardziej, rzeczy.

    • Mi też skojarzyło się z reklamą… 🙂
      Przy okazji nasunęła się jeszcze jedna – Lenowo „FOR THOSE WHO DO”.
      Dawid

    • Tak bo to hasło reklamowe firmy nike. Co nie zmienia faktu, że jest świetne 🙂
      Ania powiedz mi czy musiałaś kiedyś podjąć jakąś decyzję, której konsekwencji bardzo się bałaś? Wiedza i doświadczenie rzeczywiście pomagają – widzę po sobie, że coraz mniej rzeczy mnie przeraża, ale jednak czasami natrafiamy na taką decyzję, która jest konieczna, a nie potrafimy jej podjąć i zrobić ostatniego kroku. Wtedy właśnie przydaje się just do it 🙂

      • A żeby to raz! Chyba mogę śmiało powiedzieć, że bardzo często takie decyzje podejmuje.
        Pozostaje mi życzyć Tobie (i sobie) samych dobrych decyzji!

    • nieprzyzwoitka

      świetnie to ujęłaś! „przeprogramować myślenie” – genialne! Czasem warto i czasem trzeba iść na spontan. Wydaje mi się, że zbyt często staramy się wpisać w schemat i właśnie to nas ogranicza.

  • Robienie czegoś nowego to dobry pomysł. Przełamywanie barier daje nam mnóstwo korzyści w postaci rozwoju, pokonywania strachu oraz świadomości, że możemy osiągać o wiele więcej niż nam się wydawało 🙂 .

  • oj tak- czasem trzeba wyłączyć myślenie i działać! 😀

  • Noo to jest moja życiowa filozofia :). Chciałam biegać po górach? Kupiłam buty, pojechałam do Szczyrku, stanęłam na szlaku i pobiegłam. Chciałam założyć bloga? Jest blog. Chciałam pisać? Piszę. Chciałam zacząć pewien górski projekt? Po prostu pojechałam w góry i poszłam po to. Nigdy nie odkładam marzeń vel celów na później. Życie mam jedno. Nie wiem, jak długie. Dlatego staram się wykorzystywać każdą minutę. I nie jest to związane z wyłączeniem myślenia :). To jest wręcz efekt przemyśleń nad banalnym i wyświechtanym „sensem życia”.

  • Jakbym o sobie czytała 🙂 Nawet kiedy już podjęłam decyzję – kupuję hosting i domenę, to potem dwa tygodnie się zastanawiałam nad nazwą a potem przez dwa miesiące ogarniałam WordPressa i pracowałam na dysku lokalnym. U mnie blokadą nie był więc przycisk „Kup teraz” tylko „Opublikuj” na Facebooku przy pierwszym powiedzeniu światu, że bloguję 🙂 A „just do it”? Czasem jest łatwiejsze, czasem trudniejsze. Ja zrobienie czegoś mnie przerastającego zawsze poprzedzam pytaniem siebie: „Ja tego nie zrobię? JA miałabym tego nie zrobić? Jak nie JA, to kto?” 🙂 Więc „just do it”! 🙂

  • Podoba mi się nazwa „JUST DO IT” 🙂 Po prostu to zrób, nie gadaj, nie myśl, weź się do realizacji 🙂

  • Ok, masz rację w wielu sytuacjach można uniknąć problemu rozważania w nieskończoność, czy to dobry pomysł

  • Często się stresuje przed zrobieniem czegoś, powiedzeniem tego co chce – takie krotkie, proste haslo a bardzo pomaga 🙂

  • Nike świetnie to zrobił. Hasło które wyryło się w podświadomości. A zgadzam się że czasem trzeba po prostu się rzucić 🙂

  • Zdecydowanie sie zgadzam, „wylacz myslenie” proste zdanie, a moze zmienic tak wiele!

  • Nie wyłaczam myślenia, ale boję się i robię. Po prostu trzeba podjac decyzje 🙂

  • Ooj, też tak miałam z założeniem bloga 😀 Na zakup domeny zdecydowałam się w miarę szybko, ale nawet gdy już ją miałam, napisałam kilka artykułów i wybrałam szablon, to bałam się ogłosić wszem i wobec, że założyłam bloga 🙂 Kiedy chcę coś zrobić, ale się boję, pomaga mi powiedzenie komuś o moich planach – mówię dokładnie, co chcę zrobić i ta osoba zawsze po jakimś czasie pyta jak mi idzie, czy już to zrobiłam. Wybieram taką osobę, o której wiem, że będzie drążyć temat, wtedy nie ma wyjścia – powiedziało się „A”, to trzeba powiedzieć „B” 🙂 Ta metoda nie sprawdza się w spontanicznych sytuacjach, wymagających natychmiastowej reakcji, ale wtedy można zastosować proponowaną przez Ciebie Just Do It. Faktycznie czasem trzeba wyłączyć myślenie i zrobić to, czego się boimy – tak naprawdę nigdy nie będziemy przygotowani do czegoś w 100%, wielu rzeczy uczymy się na bieżąco. Jak już zrobimy ten pierwszy krok, to będziemy musieli iść za ciosem 🙂

  • Fajna filozofia. Czasami jednak warto chwilę pomyśleć. Np przy zakladaniu wlasnej firmy, gdy ma sie rodzinę, kredyt i przede wszystkim niewielkie luz zerowe oszczednosci. Ale generalnie staram soe podchodzić do tej filozofii otwarcie i just do it:)

  • Gosia

    Super wpis, genialnie ujęte. Kocham spontan 😊😊

  • Kasia

    świetny wpis! zmotywował mnie do działania 🙂 nie ma co długo myśleć, bo wtedy najczęściej widzimy same słabe strony.

  • Qurde- to taki mój wpis tylko mądrzej! 😀
    You only live once <3