• Ja staram się robić listy zadań, na dany dzień/tydzień i konsekwentnie (czasami mniej lub bardziej) realizować z niej punkty. Czasami łatwo nie jest, ale trzeba mieć jakiś punkt zaczepienia, coś, co będzie przypominać o realizacji planu.

  • Gosia Wiśniewska

    Bardzo inspirujące i motywujące 🙂

  • Dominika

    Ja chyba prawie cały czas szukam motywacji. I co chwilę muszę zmieniać sposoby. U Ciebie spodobało mi się to oszukiwanie siebie, spróbuję!

  • E tam… wypij piw… nie… kawę 🙂 Zrobi się szybciej. Nie pomogło? Wypij drugą kawę 🙂

  • Jeżeli nie mogę się zabrać za nic, bo tak bardzo mi się nie chce to zaczynam robić cokolwiek. Układam książki, robię porządek na biurku. Nie lubię poczucia zmarnowanego czasu…

  • przydatne rady w tej trudnej walce z samym sobą;)

  • Skorzystam z zasady 5 minut i skomentuję od razu 😉
    Świetny wpis. Podpisuję się pod każdym punktem, choć jeśli chodzi o tą zasadę 5 minut, to trzeba tu być ostrożnym. Często takie małe zadanka lubią się skompilować, o czym zorientujemy się po pół godziny 😉

  • Antoni i Przyjaciele

    Ciekawe te 5 min. Wdrożę 🙂 A tak swoją drogą te jeszcze polecam B. Traycego: Zjedz tą żabę 🙂

  • Zmiana TOiP

    Przede wszystkim plan! I dobra aplikacja do zarządzania celami. Bez tego prokastynacja murowana 😀

  • Ciekawy artykuł, przyznam, że ja mam różnie. Tylko dotyczy to tego, że są rzeczy z którymi śpieszyć się nie muszę, a wykonanie ich w danej chwili spowoduje przerwanie ważniejszej czynności. Wówczas robię sobie listę i taki brakepoint, jak zrobię to i to wtedy zajmę się tamtym.
    Bardzo mi pomaga kąpiel w oczyszczeniu umysłu, odprężeniu się. Jeśli czuje się w sobie stres związany z ważnym zadaniem, które ma krótki termin, to kąpiel jest dla mnie niezbędna. „Na stresie” bowiem jestem znacznie mniej produktywna.

  • Trzeba wyrobić w sobie nawyk 🙂 Walka z samym sobą bywa ciężka i męcząca

  • Długo uczyłam się walczyć z prokrastrynacją i przede mną jeszcze całkiem spora droga. Najbardziej gubię się, gdy mam zbyt mało zadań – wtedy wydaje mi się, że zdążę i w rezultacie wszystko zostawiam na ostatnią chwilę.

  • AnetaNieZajac

    Prokastynacja to moje drugie imię 😀 Ale z blogiem mam często tak, że nie chce mi się siadać do pisania, więc tylko sobie wypunktuje rzeczy, które chce zawrzeć w jakimś tam wpisie. A jak już mam punkty, to przecież wystarczy dopisać parę zdań. A potem już tylko fotka i gotowe 😀

  • Ja miałam i mam z tym ogromny problem. Wiecznie coś odkładam, zapominam. Dajmy na to mam coś wysłać komuś i zwlekam 2 tyg mimo że się opierdzielam kolokwialnie mówiąc.

  • Ha! Bardzo cenne wskazówki. Zwłaszcza oszukiwanie siebie przypadło mi do gustu💛

  • Kwestia wyrobienia dobrych nawyków i eliminacji rozpraszaczy. Truuuuudne zadanie!