• Mi zawsze pomagało „opowiadanie sobie” zagadnień, których się uczyłem. Wyobrażałem sobie bliską mi osobę i tłumaczyłem jej materiał – prostymi słowami i używając w miarę możliwości przykładów z życia codziennego. Takie podejście bardzo sprawdza się na studiach technicznych – w końcu przyszły inżynier powinien potrafić dostrzec i wykorzystać poznane prawa, a nie jedynie wiedzieć o ich istnieniu. Taką wiedzą najłatwiej zapunktować w oczach wykładowcy.
    Dawid

    • Wiem coś o tym. Tylko ja na nieszczęście moich bliskich, czasami lubiłem ich pomęczyć i opowiadałem im np. jak działają stopy procentowe. Od razu lepiej zapamiętałem materiał 😛

      • O stopach procentowych (zwłaszcza tych wysokich) to i ja chętnie bym posłuchał! 🙂
        Dawid

  • Przede wszystkim uśmiech! Miły wyraz twarzy potrafi zdziałać cuda 🙂

  • z moich doświadczeń wynika, że jednak większą szansę mają ci, którzy idą na początku. oczywiście muszą umieć cokolwiek i mieć chociaż średnią gadkę.

    • Na samym początku egzaminatorzy nie są zmęczeni, co ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony zadają więcej pytań, ale z drugiej są bardziej cierpliwi i wyrozumiali (nie zdążyli się jeszcze wkurzyć na niewiedzę studentów). Dlatego trzeba dobrać odpowiednią strategię pod siebie 🙂

  • „Co nie doczytam to dowyglądam” -u mnie to kwestia pewności siebie. Ładnie wyglądam- czuję się panią świata 😉 a na egzaminy ustnę z reguły wchodzę pierwsza- mam wrażenie, że każdy profesor na taką osobę patrzy przychylniejszym okiem.

  • Jak dla mnie największą wadą egzaminów ustnych nie jest fakt, że są stresujące, ale to, że są strasznie niesprawiedliwe. Zakładając, że nauczę się 90% materiału uważam, że ocena około 4 jest fair. Przy egzaminie ustnym z moim szczęściem wylosuję pytanie z pozostałych 10% i za opanowanie prawie całego materiału dostanę dwóję 😛

  • Zdrowie i Uroda

    Przydatne sposoby, kilku z nich nie znałam 🙂

  • Ciężko założyć okulary na egzamin, gdy przez cały rok chodziłeś bez. Poza tym jeśli nie umiesz to nie będziesz udawał znawcy tematu za pomocą pojedynczych wyuczonych słówek lub zdań, bo egzaminator wyłapię momentalnie, że ściemniasz i próbujesz robić z niego idiotę, co może się jeszcze odwrócić przeciwko Tobie. Najważniejsze to wbijać na luzie i próbować rozmawiać z egzaminatorami w formie żartu, wtedy jakby pytania czase schodzą na delikatnie dalszy plan. True story. 🙂

    • Nie musisz zakładać okularów. Chodziło mi raczej o stworzenie wizerunku stereotypowego kujona do którego można się upodobnić.

      Każdy ma różne doświadczenia. Ja widziałem kilku mistrzów, którzy mając mgliste pojęcie o temacie, poznawszy parę fachowych słówek czarowali wykładowcę na tyle skutecznie, że mieli co najmniej 3. A więcej nie potrzebowali 🙂

      A z luzem się zgadzam. Egzaminatorzy to też ludzie 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Zdecydowanie wolę egzaminy pisemne – są dla mnie o wiele mniej stresujące. A na ustnych zawsze wchodzę jako jedna z pierwszych, bo chcę mieć to wszystko już za sobą 😉

  • Typowa Anna

    To zalezy też na jakiego profesora się trafi 🙂