kim zostac

Kim chcesz zostać?

Kiedy byłem jeszcze małym szkrabem, takim ledwo odrastającym od ziemi, chodzącym do przedszkola, chciałem zostać archeologiem, poszukiwać zaginionych skarbów oraz odkrywać antyczne cywilizacje. Tak jak Indiana Jones.

W podstawówce zapragnąłem zostać słynnym podróżnikiem, sprzedać wszystkie zabawki, jakie miałem i wyjechać w podróż dookoła świata. Tak jak Cejrowski. Tylko, że on sprzedał lodówkę 😉

W gimnazjum moje plany znowu się zmieniły. Chciałem mniej wyjeżdżać, a bardziej tworzyć nowe światy i rasy. Chciałem pisać książki czytane na całym świecie. Tak jak J. R. R Tolkien.

Z kolei w liceum… W liceum wszystko to poszło w zapomnienie. Nie wiedziałem, kim chcę zostać. Wszyscy naciskali, by wybrać jakiś zawód ,,po którym w przyszłości znajdę pracę”, żebym patrzył ,,realnie” i wybrał ,,mądrze”. Liceum to miały być trzy lata decydujące o całym moim życiu i całej mojej przyszłości.

Zrobiło się poważnie i przestałem wiedzieć, kim chcę zostać. Jednak coś wybrać musiałem – jakiś kierunek studiów, które określiłby ramy mojej przyszłości i tego, co będę robił w życiu.

Ostatecznie wybrałem finanse. Lubiłem zarządzać pieniędzmi, trochę się na tym znałem (od małego byłem rodzinnym bankierem), a poza tym, w szkole najbardziej lubiłem matematykę. A gdzie ona najlepiej się sprawdza? W finansach właśnie ?

Na studiach znowu odnalazłem pomysł na siebie. Dziecięca fantazja ustąpiła realizmowi i postanowiłem, że moją przyszłością będzie giełda. Będę obserwował wzrosty i spadki wykresów giełdowych i zarabiał miliony. Tak jak Warren Buffett.

Przez jakiś czas nawet mi się to udawało. Siedząc w domu, czytając fachową literaturę, obserwując wykresy spółek, inwestowałem i byłem w stanie zarobić na tym realne pieniądze. Nie tyle żeby się utrzymać, ale czułem się niesamowicie. Moja wiedza procentowała.

Chwilę później natrafiłem na coś, co popchneło to jeszcze bardziej do przodu – zachłysnąłem się wizją wolności finansowej (Jak osiągnąć wolność finansową?)

Chciałem kupować nieruchomości, które później wynajmę lub sprzedam, oczywiście z zyskiem i stanę się wolny finansowo. Będę miał przychody pasywne i nic nie będę musiał robić, a pieniądze same do mnie spłyną. Tak jak Sławek Muturi.

Pojawił się tylko jeden problem: – za co kupować te mieszkania? Wiedziałem, że zanim zacznę kupować mieszkania, muszę najpierw na nie zarobić. Tylko jak to zrobić? Jak zarobić możliwie szybko tak olbrzymie pieniądze?

Nie wiedziałem. Imałem się różnych prac, od farmera zbierającego cukinię w Norwegii, po gościa sprzedającego ubezpieczenia gospodarcze dla firm. Próbowałem wszystkiego, co mogło dać mi jakiś wiekszy zastrzyk gotówki.

Na magisterce znowu nastąpił przełom w moim myśleniu. W moim życiu pojawiła się nowa pasja i postanowiłem, że zostanę blogerem. Chciałem tworzyć treść przydatną ludziom i inspirującą ich do działania. A co najlepsze, blogować można z każdego miejsca na świecie! Postanowiłem blogować, tak jak Pat Flynn.

Niejeden znajomy ze studiów finansowych pukał się w czoło i pytał mnie co też ja… wymyślam. Byłem uparty i stanowczy, więc postawiłem na swoim przez kolejne dwa lata magisterki próbowałem swoich sił w blogosferze. Dałem się ponieść przygodzie.

W pewnym momencie zrozumiałem, że nie tyle interesuje mnie samo blogowanie, co marketing internetowy, jako całość. Chciałem nauczyć się tworzyć i optymalizować kampanie reklamowe na facebooku, w AdWords, stawiać kampanie programatyczne i afiliacyjne. Tworzyć dla firm plany i starategie marketingowe. Zatrudniłem się więc w firmie, w której się tego uczę.

Jeszcze nigdy w życiu nie byłem tak pewien tego, co chcę robić. Codziennie przychodzę z uśmiechem do pracy i staram się wykonywać 
ją najlepiej, jak potrafię. I wiecie co? Chyba nawet mi to wychodzi ?

Ten etap trwa do dziś i… nie wiem, kiedy się skończy, ani czy się skończy.

Czy to była strata czasu?

Absolutnie nie! Każdy z tych moich ,,zawodów” coś we mnie zostawił i każdy mnie czegoś nauczył. To to kim teraz jestem jest ich sumą.

Z archeologa zostało mi zamiłowanie do historii, a zwłaszcza tej starożytnej. Z chęci bycia podróżnikiem wynikły moje autostopowe przygody i udało mi się zobaczyć spory kawałek świata. Z marzeń o milionach na giełdzie została mi wiedza jak inwestować i zarabiać (udało mi się to nie raz), znam rynek finansowy i rozumiem, jak działają poszczególne instrumenty finansowe i instytucje. Nie dam się nikomu oszukać. Z inwestora na rynku nieruchomości wyniosłem umiejętności, które pozwoliły mi kupić cztery mieszkania w Warszawie, gdy pieniądze i zdolność kredytowa już się pojawiły.

Reszta jest jeszcze w trakcie i powiem Wam, że nie mogę się doczekać tego, kim będę i co będę robił za 5, 10 czy 15 lat.

Nie bój się zmian!

Jak mogliście się przekonać pomysłów na życie miałem/mam całkiem sporo. Od archeologa, po finansistę. Od inwestora, po blogera.

Z biegiem lat moje pomysły na siebie i na życie ciągle się zmieniały. Zawsze szukałem czegoś nowego, czegoś, co bardziej będzie do mnie pasowało i czegoś, w czym będę się spełniać.

Plany życiowe nie raz będą się Wam zmieniać. Czasami diametralnie, a czasami tylko kosmetycznie. Dlatego warto iść za głosem serca i poszukiwać nowego. Nie bać się zmian. Próbować! Im więcej testujecie nowych rzeczy i zawodów, tym bardziej będziecie wiedzieli czego chcecie. Będziecie świadomi, jakie są Wasze potrzeby i macie większe szanse na znalezienie swojej pasji. Tego Wam z całego serca życzę 🙂