• Julka

    Fajnie, że lubisz malować. Gdybym ja umiała malować też bym to z pewnością kochała 🙂

  • Swego czasu wciągnęło mnie malarstwo akwarelowe. Do dnia dzisiejszego pozostał jednak sam sentyment, parę prac i garść wspomnień które odżywają każdorazowo, gdy spoglądam na prace w galeriach czy choćby restauracji…
    Tobie jednak życzę dalszego rozwoju w tej tematyce i życia tą pasją! 🙂
    Dawid

    • Widocznie to nie była ta jedyna pasja i znalazłeś lepszą 😉 Ja już nie szukam, bo wiem, że to jest to. Mam nadzieję, że nie będę musiała nigdy zrezygnować z malowania i będę miała okazję opowiadać o tym nie tylko na blogu, ale również na żywo. Pozdrawiam serdecznie.

  • Historia przedszkolna podobna do historii mojego syna. W przedszkolu narysował misia, ja myślałam, że odkalkowane czy odrysowane. Pielęgnowałam w nim ten talent od samego początku. Potem znalazłam gimnazjum plastyczne w innym mieście, do którego z synem się przeprowadziłam. Wszystko dla jego kariery 😉
    Teraz chodzi do liceum plastycznego. Talent szlifuje po nocach, w święta i w każdy wolny swój czas. Ale on jest z tych co lubią szkice, rysowanie ołówkiem. Malarstwo to nie jego konik. Nie lubi. Najpierw chciał być architektem, teraz chce być grafikiem. Czy kiedyś się z tego utrzyma? Uważam, że tak. Pasjonaci na tym zyskują. Są wytrwali w tym co robią. A nóż widelec staniesz się kiedyś sławna bo namalujesz ziemniaka i sprzedasz za milion dolarów 😀

    • Też uważam, że Twój syn ma szansę w przyszłości z tego żyć i trzymam z to kciuki. A co do ziemniaka… Ja na sławę tego rodzaju nie liczę, bo moim zdaniem promowanie artystów w dużych galeriach i sprzedawanie ich prac za miliony, to jest inny świat nie mający nic wspólnego z pasją i malarstwem. Niektórzy artyści są sztucznie promowani, ich obrazy mają być niby lokatą kapitału… Z tym ziemniakiem, to temat na osobną dyskusję. Nie oszukujmy się. Nie jest ważne w tym wypadku co jest na tym zdjęciu, ale kto je zrobił i jakie ma znajomości. Ja nie mieszkam w Dolinie Krzemowej 😉 Generalnie temat rzeka. W ogóle nie ciągnie mnie w tym kierunku. Życz mi raczej, żebym spełniła marzenie o włoskich plenerach malarskich. To mi w zupełności wystarczy 😀 Pozdrawiam.

  • Justyno, bardzo fajny tekst! Też zaczynałam od rysunków przedszkolnych, których rodzice zachowywali, najbardziej pamiętam okres rysowania postaci z bajek i kociąt. Nawet nie są takie złe te moje bazgrołki, jak na nie dzisiaj patrzę. 😉 Cieszę się też, że choć rodzina nie popierała myśli o karierze artystycznej to jednak pozwalała mi spokojnie malować i doceniała moje prace – mój pierwszy obraz „na zamówienie” to portret moich rodziców, który babcia chciała im dać na rocznicę ślubu. Miałam 12 lat i małą sztalugę na którą zbierałam ponad rok. 😉 Potem malowałam postacie z gier. Zwłaszcza cały cykl o Pac-manie. Potem odeszłam od malarstwa na rzecz scenografii i architektury, a po studiach architektonicznych, które przerwałam, powiodło mnie ku UAPowi, gdzie zaczęłam eksperymentować z nowymi mediami i dało mi to masę frajdy i poczucie znalezienia swojego miejsca. Gdy więc ktoś pyta co jest moją pasją to odpowiadam, że ogólnie sztuka współczesna. 😉 Choć żałuję, że mniej rysuje, nie mniej w czasie wycieczek staram się dalej prowadzić szkicowniki architektoniczne, dla samej siebie, zwłaszcza, że pomagają lepiej przyjrzeć się mniej znanej rzeczywistości. 🙂

    Swoją drogą – bardzo chętnie przeczytałabym kiedyś dlaczego nie UAP, zwłaszcza, że sama ostatnio pisałam dlaczego (nie)warto iść na studia na ASP. 😉

    I jeszcze kilka uwag:

    „Nawet na uczelniach artystycznych nie uczą porządnie warsztatu, więc może nie bądźmy zbyt wymagający.”

    A bądźmy! To wbrew pozorom widać po artyście czy ma wyćwiczony warsztat czy nie. Warsztat malarski pomaga nam szlifować umiejętności, które potem wychodzą w innych mediach.

    „Są artyści robiący międzynarodową karierę, którzy nawet nie próbowali malować konia.”
    Są, ale nie malują. Pytanie jest czy np. rzeźbiarz musi umieć malować konia? 😉

    „Teraz takie malarstwo jest passé.”
    Nie jest. 😉 Wystarczy przejść się na aukcję , targi sztuki czy konkursy malarskie („Nowy Obraz, Nowe Spojrzenie”, konkurs Hestii, etc.) – wtedy widać, że króluje malarstwo oraz mniejszy lub większy, ale realizm. Inną sytuacją są wystawy w największych galeriach – tam króluje sztuka nowych mediów oraz obecnie, ta zwrócona społecznie. Niemniej galerie prezentują przede wszystkim chwilowe mody i przemiany w sztuce, oraz sztukę ujętą bardziej problemowo. Nie zmienia to faktu, że i na takich wystawach są często dobre prze malarskie. (Np. zeszłoroczna „O włos!” w Poznaniu – malarstwo Ewy Juszkiewicz – zdecydowanie Ewa ma warsztat opanowany ;))

    „Mimo to uważam, że nawet jeśli ktoś chce malować abstrakcje, musi zacząć od tradycyjnego malarstwa.”
    Też tak uważam. Tak samo jak masa krytyków i inszych speców. Bo to widać, zwłaszcza w abstrakcji, czy ktoś ma ten warsztat czy nie.

    • Odpowiadam ze strasznym opóźnieniem, za co przepraszam, ale przez tydzień miałam internet tylko w telefonie i bardzo zaniedbałam aktywność blogową i facebookową. Teraz przygotowuję się do wystawy, więc też mnie będzie mniej w internecie, ale na tak ciekawy i merytoryczny komentarz trzeba koniecznie odpisać 😀
      Przeczytałam Twój post o studiach na ASP. Na zmianę kiwałam głową w przytakującym geście i płakałam ze śmiechu. Tekst o Sasnalu i Fangorze rozłożył mnie na łopatki, a filmik na końcu pozbawił mnie resztek makijażu. Zgadzam się z wieloma Twoimi obserwacjami… i wiele z tych rzeczy, o których piszesz przeczuwałam już będą w liceum. Jak na razie nie żałuję mojej decyzji, ale też nie mam porównania i nie wiem tak naprawdę co by było, gdybym podjęła inną decyzję. Wiem tylko, że żeby malować, studia nie są mi potrzebne… Wystarczy trochę talentu i duuuużo pracy. A czy będę się w stanie z tego utrzymać? Nigdy nie ma gwarancji i studia też jej nie dają.

      Co do warsztatu i jego posiadania, przyznaję że trochę uogólniłam… ale gdybym chciała zagłębić się w temat, to musiałby powstać osobny tekst. I może mam pecha, ale bardzo dawno nie widziałam na wystawie dobrej pracy malarskiej… widocznie chodzę na niewłaściwie wystawy 😀 Bardzo pozdrawiam i czekam na kolejne posty na Twoim blogu.

  • Aleksandra Kasprzyk

    Pamiętam moja pierwsza odpowiedź na pytanie: „Kim chcesz zostać w przyszłości?”, brzmiała: Malarką 🙂 Uwielbiałam rysować, malować, ozdabiać, wycinać – tworzyć! Z czasem zaczęłam się zrażać, bo porównywałam się z kimś kto rysował lepiej, aż wyrosłam z tego marzenia. Do dziś jednak lubię kolorować, a „bazgranie” mnie odstresowuje. Gratuluję Tobie pasji i talentu, oby nigdy nie skończyły Ci się pomysły, bo tworzysz piękne prace 🙂 Pozdrowienia http://olamabloga24.blogspot.com/

  • Uwielbiam ludzi z prawdziwą pasją! Są to dla mnie najbardziej inspirujące osoby. A pasji malowania zazdroszczę w pozytywny sposób, bo mimo chęci cierpię na brak talentu w plastycznym obszarze;) A co do zdjęć z Włoch to zaraz lecę na bloga!:)

  • Podziwiam za cierpliwość. Ja nie umiem jakoś czekać na efekty 🙂

  • Pasja to czasem coś co przychodzi nagle, rozgości się w naszym życiu i zostaje. Znam wiele takich przypadków. Moja narodziła się dzięki rodzicom i jak można się domyślić patrząc na logo bloga, nieodłącznie związana jest z jedzeniem i podróżami. Pozdrawiam ciepło, Marta 🙂

  • Kinga C

    Świetny artykuł i wspaniałe plany! Życzę powodzenia w ich realizacji! 🙂

  • Moja druga polowka uwielbia malowac ale gdziec po drodze z braku czasu zapomnial i przestal. W nastepny wtorek wybieramy sie na Malte z okazji jego urodzin i zamowilam mu 3 godziny lekcji w srodziemnomorskich klimatach ktore uwielbia. Nie moge sie doczekac reakcji… Mam nadzieje, ze wroci do swoich dawnych pasji…

  • Trzymam bardzo mocno za Ciebie kciuki! Bo przecież życie bez pasji byłoby całkowicie pozbawione smaku… Ja swoją pasję odnalazłam w pisaniu, a każdy napisany tekst dosłownie dodaje mi skrzydeł 🙂

  • Mój dziadek malował piękne obrazy, niektóre z nich do dziś zdobią nasze ściany. Ja niestety nie nadaję się do malowania mam dwie lewe ręce w tej kwestii, no i zawsze wolałam słowo pisane, niż przekaz obrazowy. Niemniej jednak podziwiam ludzi mających jakąś pasie i talent!

  • Bardzo ciekawy artykuł. 🙂

  • Mojej mamie na urodziny kupiłam sztalugę i farby. Teraz w długie jesienne i zimowe wieczory lubi sobie coś „zmalować” 🙂

  • Wspaniała pasja i świetna historia 🙂

  • Zdecydowanie masz w sobie pasję – świadczy o tym sposób, w jaki piszesz o malarstwie. Posiadanie pasji jest bardzo ważne w życiu, pomaga wyznaczać nam cele, ale też wymaga poświęceń. Najważniejsze, by umieć ją połączyć z innymi aspektami życia lub wpleść w nie tak, że zajmie w nim naturalne miejsce. Życzę sukcesów!
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka (pasjonatka słowa pisanego ;))

  • Petrykivka

    Pięknie Pani maluje 🙂 chciałabym zgadnąć miejsce, które przedstawia obraz na pierwszym zdjęciu. Oczywiście Włochy. Wygląda też dość sycylijsko…

    • Oczywiście Włochy… ale to nie Sycylia lecz Pitigliano w Toskanii. Gorąco polecam 🙂

  • Historia pokazująca, jak kluczową sprawą w spełnianiu marzeń jest konsekwencja i świadomość własnych celów 😃

  • plastyk60L

    Witam , dla każdego artysty jego twórczość jest jego pasją ! Ale prawdziwą pasją dla mnie , jest dzielenie sie moimi umiejętnościami i wiedzą z młodymi ludźmi , którzy chcą sie czegoś nauczyć …