Menu Zamknij

Stało się. Przechodzę na minimalizm

minimalizm

Stało się. Przechodzę na minimalizm

Z minimalizmem romansuję przelotnie od wielu lat i patrząc na naszą dosyć długą historię, postanowiłem zrobić coś, co mężczyźni rzadko robią sami z siebie… Chcę określić naszą relację i zobowiązać się do czegoś więcej. Dojrzałem do momentu, w którym mogę stanąć przed ślubnym kobiercem i powiedzieć minimalizmowi sakramentalne „tak”.

Do tej pory moja droga z minimalizmem cały czas się krzyżowała i gdy o tym myślę, wcale mnie to nie dziwi. Minimalizm to przecież filozofia, która stawia na:

  • Wydajność,
  • Prostotę,
  • Łatwość wdrożenia,
  • Łatwość zrozumienia,
  • Ekonomiczność,
  • Rozsądek,
  • Estetyczność.

Mniej znaczy więcej. Mniej znaczy lepiej.

To przecież cechy, które są mojemu sercu bardzo bliskie i którymi staram się kierować w życiu. Postanowiłem więc zrozumieć, o co w tym całym minimalizmie chodzi i określić sobie, przynajmniej z grubsza, zasady, którymi będę się w przyszłości kierował.

Minimalizm – co to w ogóle jest?

,,Minimalizm to narzędzie, które pomaga Ci pozbyć się nadmiaru na rzecz skupienia się na tym co ważne – tak, żebyś mógł odnaleźć szczęście, spełnienie i wolność.”


Żródło: theminimalists.com

Minimalizm to nie brak czegoś, a posiadanie perfekcyjnej ilości. Nie skupia się on na posiadaniu przedmiotów w określonej liczbie, a raczej na intencjonalnym sposobie życia. Wszystko, co uważasz w swoim życiu za zbędne, odrzucasz lub zmieniasz. Każdy może sam ułożyć swoje zasady minimalizmu (to nie jest religia) i według nich żyć.

Minimalizm – moje zasady

Pozbywam się rzeczy, z których nie korzystam

Jak wielu z nas lubię chomikować rzeczy. Pozbywanie się czegoś, co może się „jeszcze kiedyś przydać przychodziło mi z trudem”. Widzę w tym pieniądze wyrzucone w błoto i nieracjonalne podejście do życia.

Jednak od jakiegoś czasu coraz częściej zacząłem dostrzegać głupotę tego rozumowania. Pomimo składowania tych rzeczy, prawie nigdy ich nie wykorzystywałem i często zapominałem, że posiadam, przez co i tak kupowałem rzeczy, które przecież miałem. A nie o to w tym wszystkim chodzi…

Dlatego podążając za duchem minimalizmu, zacząłem oddawać/wyrzucać przedmioty, z których nie korzystałem dłużej niż 6 miesięcy. Dzięki temu odzyskałem sporo miejsca, zmniejszyłem liczbę pierdół kurzących się w domu i czuję się z tym jakoś lepiej.

Tworzę garderobę kapsułkową

To jedna z minimalistycznych koncepcji, która mnie wprost porwała. O co chodzi?

,,Garderoba kapsułkowa opiera się na zasadzie, w myśl której z jak najmniejszej ilości uniwersalnych rzeczy powinno się uzyskać możliwie jak największą ilość ciekawych zestawów. W takim układzie poszczególne elementy zachowują się jak klocki LEGO – niezależnie od rozmiaru i koloru zawsze będą idealnie pasować do pozostałych rzeczy w Twojej szafie.”

Żródło: Dandycore


To mój prywatny mini graal (długo i bezskutecznie poszukiwałem systemu ubierania się). Tutaj kieruję się zasadami:

  • Kupuję mniej,
  • Inwestuję w rzeczy lepszej jakości,
  • Kupuję rzeczy bardziej uniwersalne.
  • Ubieram się w to, w czym najlepiej wyglądam lub to co bardzo lubię.

Jeśli temat Cię zainteresował, zajrzyj na bloga dandyscore (Polecam!).

Wydaję intencjonalnie

Zakupy robię w sposób przemyślany i wydaję na to, na co lubię wydawać. Nie mam problemu przeznaczać pieniądze na:

  • podróże,
  • spędzanie czasu z dziewczyną,
  • spędzanie czasu przyjaciółmi,
  • książki,
  • jedzenie,

Jednakże ucinam koszty tam, gdzie nie ma to dla mnie znaczenia, czyli np. na wystrój wnętrza mieszkania lub kosmetyki.

Przy większych wydatkach będę dawał sobie czas na przemyślenie, czy danej rzeczy naprawdę potrzebuję, czy być może jest to tylko moja fanaberia. Jeżeli po jakimś czasie (czas zależy od wielkości zakupu) naprawdę będę czegoś chciał, to znaczy, że nie była to jedynie zachcianka.

Zajmuję się jednym projektem/celem/nawykiem na raz

O tym pisałem już wielokrotnie i podtrzymuję swoje stanowisko. Co roku mam około 20 – 25 nowych celów i gdybym je wszystkie próbował realizować jednoczenie, to nigdy by mi się to nie udało. Ze wszystkich swoich celów wybieram ten najważniejszy lub ten, któremu najbardziej sprzyja okres i się za niego zabieram. Dzięki temu, co roku realizuję około 80% z moich celów, a nie są one małe.

Więcej znajdziesz w artykułach:

Ograniczam wyrzucanie jedzenia

Tak, jak nie lubię wyrzucać rzeczy, tak również nie lubię pozbywać się jedzenia. Bierze się to zarówno ze sposobu wychowania (Ty wyrzucasz jedzenie, a ktoś głoduje), jak i również tego, że wyrzucone artykuły spożywcze można przeliczyć na konkretne sumy. Pragmatyczne podejście przede wszystkim!

Sposób, który pomógł mi w redukcji odpadków, to tygodniowe planowanie posiłków. Dzięki temu, że na zakupy chodzę tylko raz w tygodniu, kupuję produkty mi niezbędne, przez co znacznie zmniejszyłem ilość wyrzucanego jedzenia.

Jem mniejsze, ale częstsze posiłki

To jeden z moich większych grzeszków i jako taki musiał zostać ukrócony. Lubię jeść i kiedy coś mi smakuje, to mogę pochłonąć potężne ilości. Uwierzcie – bylibyście zdziwieni, patrząc na mnie i na to, ile jestem w stanie zjeść. 😉

Przejadanie się nie jest zdrowe, człowiek ma mniej energii i rośnie od tego brzuszek. ☹ Dla mnie jest to wystarczająca ilość powodów, by zacząć ograniczać porcje.

Pracuję w myśl zasady ,,raz, a dobrze”

W pracy nie raz widziałem swoistą bylejakość, wykonywanie zadań na odwal przy minimum wysiłku, w taki sposób, aby dane zadanie mogło być uznane za zrobione. Przez takie podejście musiałem spędzać na danym zadaniu o wiele dłużej i niejednokrotnie zaczynać od początku ponieważ bardziej się to opłacało niż poprawiać czyjąś pracę.

Dlatego wierzę, że poświęcenie więcej uwagi, by zrobić coś raz, a dobrze, ma znaczenie i wierne jest minimalizmowi. Np. zamiast wysyłać 10 maili w jednym temacie, wysyłam jednego, ale przemyślanego – z odpowiedziami na niezadane jeszcze pytania, które prawdopodobnie padną. Dzięki temu pracuję znacznie efektywniej.

Jestem asertywny i umiem mówić ,,nie”

Minimalizm to umiejętność mówienia ,,nie” rzeczom, które nas rozpraszają i odciągają od tego, co jest dla nas ważne. Widzę, jak często czas przecieka mi przez palce i dlatego staram się go nie marnować i ,,wydawać” go intencjonalnie. Mówię więc ,,nie” rzeczom, które nie są dla mnie ważne lub które w jakiś sposób nie pomagają mi zbliżyć się do moich celów.

Unikam rozpraszania się i multitaskingu

Najbardziej produktywni jesteśmy, kiedy możemy skupić się tylko i wyłącznie na JEDNEJ rzeczy. Multitasking prowadzi do marnowania uwagi i efektywności. Ze względu na ciągłe przełączanie się między zadaniami, wysysa nasze mentalne zasoby i nas spowalnia.

Dlatego kiedy skupiam się na jakimś zadaniu, odcinam wszystko inne, zakładam słuchawki, by nie słyszeć innych ludzi oraz wyciszam telefony i powiadomienia (facebooka, instagrama, maila). Prosty i skuteczny sposób.

Coś rozszerzamy?

Zdaję sobie sprawę, że niektórym powyższe zasady mogą się wydać surowe, niepotrzebne bądź też ograniczające, ale to nie do nich kieruję ten wpis. Z większością tych reguł żyję od dawna i nie czuję ich ciężaru. Powiedziałbym nawet, jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało, że zasady te mnie uwalniają i pozwalają oddychać pełną wolności piersią.

Mniej czasami znaczy więcej. Pomyślcie trochę nad tym sami. 😉

Jako że dopiero ,,oficjalnie” zaczynam swoją przygodę z minimalizmem, bardzo chętnie poznałbym Wasze zdanie na ten temat i jeszcze chętniej – Wasze sposoby na minimalistyczne życie.

Do zobaczenia 😉

Dawid

Powiązane Wpisy

Przeczytaj poprzedni wpis:
cele
Cele olbrzymy – to big to do!

Jim Rohn powiedział kiedyś: "Ludzie zazwyczaj przeceniają to, co mogą zrobić w ciągu roku, a nie doceniają tego, co mogą osiągnąć w ciągu...

Zamknij