Menu Zamknij

Moja słodko-gorzka porażka. Rok walki z siłownią

Cześć,

W tym artykule chcę Wam pokazać moją słodko-gorzką porażkę, którą poniosłem w walce o zwiększenie mojej masy mięśniowej i co za tym idzie wagi. Dlaczego słodko-gorzką? Zaraz wyjaśnię.

Dla mnie, jako wiecznego chudzielca, zwiększenie wagi w zdrowy sposób, czyli bez ciągłego jedzenia fast foodów, jest baaaardzo trudne. Trudniejsze niż jej zrzucenie. Możecie mi wierzyć 😛

Nie mniej postanowiłem podjąć te wyzwanie i przytyć z 68 kg do 80 kg, głównie poprzez zwiększenie masy mięśniowej. Jednak, zanim powiecie mi, że to niezdrowo, to wiedzcie, że moja normalna waga to około 74 kg. 68 kg było wynikiem pewnych przykrych wydarzeń w moim życiu, które sprawiły, że w miesiąc schudłem 6 kg.

Jak możecie się spodziewać z tytułu – nie udało mi się tego celu osiągnąć. Ale wiecie co?

Wydaje mi się, że to będzie świetny przykład, by pokazać Wam, jak ja realizuję swoje długoterminowe cele, jak monitoruję postępy, jakie wnioski wyciągam z osiągniętych wyników oraz jak modyfikuję swoje plany, by dostosować je do rzeczywistości.

Osobiście uwielbiam praktyczne wpisy, a ten będzie tego esencją. Dużo danych, dużo tabelek i dużo wyników. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.

Cel S.M.A.R.T.

Cel: Za rok (4.05.2017) będę ważył 80 kg. Z tego 64 kg to będą mięśnie (80%), a tłuszcz będzie stanowił 10,5 kg (13,125%).

Założenia: Nie będę liczył kalorii ani układał specjalnej diety pod ćwiczenia. Nie będę brał żadnych białek czy innych suplementów. Chcę przytyć jedząc zdrowo, tylko delikatnie modyfikując swoje nawyki żywieniowe (czytaj jeść więcej). Będę chodził na siłownię 2-3 razy w tygodniu.

Przeszkody: Brak wiedzy o tym, jak ćwiczyć na siłowni, szybka przemiana materii, bardzo aktywny tryb życia, ,,zapominanie o jedzeniu”.

Stan obecny:

Masa: 68 kg

Mięśnie: 56 kg

Tłuszcz: 13,3%

Sposób mierzenia wyników: Wszystkie pomiary będę robił na specjalnej wadze TANITA. Nie jest ona najdokładniejszą wagą, ale regularne badania na niej powinny być dosyć miarodajne.

Ten cel został opracowany zgodnie z metodą S.M.A.R.T. oraz metodą pięciu filarów. Te metody pomagają mi osiągnąć większą skuteczność i wbrew pozorom nie są czasochłonne.

Realizacja planu

Tabelka poniżej przedstawia efekty moich ćwiczeń, jakie osiągnąłem przez ostatni rok. Moje wyjaśnienia i wnioski znajdziecie pod nią 🙂

cele

Przez pierwsze miesiące (maj, czerwiec) chodziłem 3 razy w tygodniu na siłownię i intensywnie zwiększałem swoją wiedzę, o tym, jak w prawidłowy sposób wykonywać ćwiczenia.

Po drodze zrobiłem chyba wszystkie możliwe błędy. Co zresztą opisałem w artykule 7 błędów popełnianych przez początkujących na siłowni + przykłady. Gdybyście mnie zobaczyli w tych pierwszych miesiącach na siłowni, to byście mieli niezły ubaw 🙂

Następnie miesiące (lipiec, sierpień, wrzesień), to były miesiące wyjazdów. Pomiędzy wyjazdami, regularnie ćwiczyłem, ale i tak w związku z olbrzymim wysiłkiem (Eurotrip) i nieregularnością jedzenia, schudłem poniżej 68 kg i wróciłem do punktu wyjścia. Szczerze mówiąc, to nawet nie byłem zły. Wiedziałem, że tak będzie.

Kolejne miesiące to już regularne ćwiczenia i w miarę regularne jedzenie. Zaczęły się studia, więc więcej siedziałem na tyłku i mój organizm postanowił mnie zaskoczyć. Udało mi się przytyć o aż 4 kg, z czego 2,5 kg to był wzrost masy mięśniowej. Skok w masie zaczynał być widoczny również dla innych.

Taki sukces dał mi wiarę w siebie i w to, że rzeczywiście robię jakieś postępy. Moja motywacja do ćwiczeń była silniejsza niż kiedykolwiek.

Dlatego w następnych miesiącach (listopad, grudzień, styczeń) dalej chodziłem 3 razy w tygodniu i niecierpliwie czekałem na rezultaty. Jeżeli rósłbym w takim tempie udałoby mi się zrealizować mój cel.

Niestety, rzeczywistość okazała się inna. Straciłem na mięśniach, a zyskałem więcej tkanki tłuszczowej i szczerze Wam powiem, nie mam zielonego pojęcia, z czego to może wynikać. Byłem tak samo aktywny sportowo jak do tej pory i jadłem tyle samo, co wcześniej. Naprawdę nie wiem. Może ciało przygotowywało mi się na zimę? 😛

Widząc, że mam coraz gorsze efekty, postanowiłem coś zmienić. Postanowiłem ograniczyć liczbę treningów do 2 w tygodniu i wprowadziłem harmonogram posiłków, który znacznie uprosił mi życie i oszczędził masę czasu. Dzięki niemu zacząłem bardzo regularnie jeść i to naprawdę zdrowe rzeczy.

Dlatego luty, marzec, kwiecień pozwoliły mi na większy wzrost masy, niż w poprzednich miesiącach i moja waga zaczęła w końcu wracać do normalności. Zacząłem ważyć 73,5 kg, czyli tyle, ile mniej więcej 1,5 roku temu. Odrobiłem straty, nabrałem mięśni i mogłem bić już swoje rekordy.

Wnioski

Tak dotarliśmy do maja 2017. Do tej pory planowałem przybrać na masie 12 kg i ważyć 80 kg. Nie udało mi się to. Nie udało mi się nawet dojść do połowy. Ostatecznie ważę 73,6 kg, czyli moja waga wzrosła o 5,6 kg od zeszłorocznej. Ale:

  • masa mięśni wzrosła aż o 4,2 kg i stanowiła 75% przyrostu wagi.
  • tłuszcz wzrósł mi tylko o 1,1 kg, czyli stanowił niecałe 20% zmiany wagi.

Moim zdaniem to genialny wynik. Czuję się lepiej niż kiedykolwiek, jestem w najlepszej kondycji jaką miałem i podobno nawet się wizualnie rozrosłem. Jak z kimś dawno się nie widziałem, to od razu słyszę od tej osoby komplementy.

Poniosłem porażkę, jeżeli chodzi o zakładane wyniki, ale wynikło to z tego, że przeszarżowałem ze swoim celem. Nie wiedziałem, czego się mogę spodziewać, a zgodnie z moją filozofią życia i metodą SMART zawsze wolę dać bardziej ambitny cel, niż mniej.

Jak możesz to jeszcze nie uciekaj. Daj mi znać czy takie praktyczne posty Ci się podobają i mam częściej pisać o sobie i swoich celach. Bardzo mi zależy na Twojej opinii.

Dodatkowo, jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś zachęcam Cię do zapisania się na newsletter, dzięki czemu otrzymasz ebooki, które pomogą Ci osiągnąć Twoje cele.

Pzdr,

Dawid

Daj sobie pomóc – messengerowe wyzwanie ,,14 dni do zrealizowania własnego celu”

Jeśli chcesz sprawić by ten rok był wyjątkowy i by był, jak żaden poprzedni, to musisz dodać coś nowego do swojego planowania i spróbować czegoś, czego do tej pory nie robiłaś. Inaczej efekty będziesz miała takie same, jak co roku. Dlatego zapisz się na bezpłatne wyzwanie ,,14 dni do zrealizowania własnego celu”.

Wyzwanie jest przeniesieniem teorii realizowania celów do życiowej praktyki. Będziesz codziennie dostawał/a krótką wiadomość na facebooku z jakąś wskazówką odnośnie realizowania celów, działania, motywowania się i jednocześnie dostaniesz kopa w tyłek do działania.

marzeniawcele

Powiązane Wpisy

Dobra treść? Daj like'a :-)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jeszcze 50 kwadracików i umrę

Cześć, Czasami umrze nam ktoś bliski. Czasem to my cudem przeżyjemy coś, czego nie powinniśmy byli przeżyć. A czasami poruszy...

Zamknij