• BurMISTRZ miasta Kraśnik

    Aktualnie trwa promocja w McDonald’s – kupony dostępne są na aplikację mobilną.
    Powodzenia!

    • Wiesz, na McD może i można przytyć, ale to na pewno nie byłoby zdrowe przytycie. A jak pisałem na początku – chcę przytyć zdrowo.

      • „Na pewno”? Czyli nawet jakby jeść tylko ich sałatki?

        • Tak, na pewno. Autor tego komentarza raczej nie miał na myśli jedzenia sałatek w McD. A po za tym jedzenie sałatek w McD mija się z celem, dużo lepsze sałatki można znaleźć nawet w innych sieciówkach.

          • Nie – na pewno.
            Nieważne, co autor miał na myśli – zwłaszcza, że podpis ma raczej dziwny.
            Nieważne, że mija się z celem i że lepsze, tańsze i więcej można by mieć gdzie indziej (nie wspominając o tych ciężkich kilogramach, które można za podobną cenę wyprodukować samodzielnie).
            Ważne, że jakby się zawziąć i dobrać względnie zdrowe i dietetyczne potrawy w niezbyt zdrowym i dietetycznym miejscu, to nie byłoby mowy o niezdrowym tyciu.

            • No mi się wydaje, że to raczej ważne, co autor ma na myśli, ale nie chcę wchodzić w bezsensowne dyskusje. Rozumiem Twój punkt widzenia i Twój argument.

              PS
              To trochę ironiczne, że mówisz o dziwnym podpisie 😛

  • Rzeczywiście przybyło sporo masy mięśniowej, to naprawdę dobry wynik. A że wagowo jeszcze nie to? 😉 Cóż, nie można mieć wszystkiego. Podziwiam samozaparcie i rok poświęcony na pracę nad realizacją projektu. Powodzenia dalej!

  • Ja inaczej mam swój zdrowy styl życia… ale siłowania brzmi zawsze ciekawie.

  • No to nie porażka tylko błąd w ocenie i brak wiedzy nowicjusza. Mniej chwytliwe.

    • Błąd w ocenie i brak wiedzy zazwyczaj przyczyniają się do porażki. Tutaj, z wyniku jestem zadowolony, ale pod względem wyznaczania celów, to była porażka.

  • W sumie gratuluję, bo moim zdaniem to nie jest tak do końca porażka, wykonałeś ogromną pracę 🙂 Zauważyłam, że walka i robienie na siłę nigdy nie daje spodziewanych efektów, albo coś po prostu idzie, albo jeśli nie idzie mimo że robimy co możemy, tzn nie jest „dla nas” na ten moment. Czasem energia włożona w walkę z wiatrakami przyda się gdzie indziej. Widać masz ważyć 74 kg i już 🙂 Może teraz załóż sobie cel żeby to zaakceptować 😉 No i, mimo wszystko to musiała być fajna przygoda 🙂

    • Dzięki! Pracy rzeczywiście było sporo, ale było warto. Za rok myślę, że już mu się uda 🙂

      Masz rację czasami tak i trzeba się z tym pogodzić i próbować tego kiedy indziej. Ale ja i tak lubię walczyć do końca 😛

  • Po roku pracy chyba to niezły efekt. Podziwiam determinację bo mi jek brak
    uje w zakrsie sportu. Po trzeciej ciąży szybko wrocilam do swojej wagi (48kg) ale stan skóry i mięśni już nie ten, a moja karta multisport leży i czeka…
    Także podziwiam i zazdroszczę

  • No to piona- bo ja też nie umiem przybierać, ale chudne na zawołanie :P.
    Gratki sukcesu-niby nic a jednak 😉

  • Tak trzymaj! 🙂 Nie zapomnij tylko z powrotem zmienić nawyków za 6 kg 😉

  • Małymi krokami do przodu 🙂 Uważam, że osiągnąłeś na prawdę dobry wynik, masy mięśniowej wbrew pozorom nie buduje się z dnia na dzień, czasami trzeba na to lat ciężkiej pracy szczególnie, jeżeli nie masz tendencji do przysłowiowego tycia 🙂

  • według mnie wspaniały wynik!

  • Anita

    Tak trzymać! Myślę, że to świetny wynik.

  • To wcale nie porażka, tylko delikatnie przesadziles z celami 🙂 najwazniejsze ze zauważyłeś mogles zmienić nieco podejście do treningu. Najważniejsze że widać efekty 🙂

    • Delikatna jest, ale właśnie ciągle ulepszając swoj podejście i próbując dojść do celu pewnie w końcu mi się uda 🙂

  • Trzymam kciuki, żeby się udało. Ja też raczej z tych, co im ciężko przytyć, ale mnie to akurat nie martwi 😉

    • Też się zazwyczaj z tego cieszę ;-P Zwłaszcza, gdy znajomi widzą, jakie ilości jedzenia pochłaniam i pozostaję chudy ;-P

  • Jaką porażkę, dziewczyno! Dajesz czadu! Żeby inni (np. ja!) byli tak konsekwentni!