Menu Zamknij

Jak przetrwać sesję na dwóch kierunkach?

sesja
Cześć,

Nadszedł najtrudniejszy okres w życiu studenckim – sesja. Ci, którzy przez pół roku mieli ważniejsze zajęcia niż studia (ja), muszą zabunkrować podręcznikami i skryptami i ruszyć do ataku po zaliczenie.

O skutecznych sposobach na sesję z perspektywy weterana, pisałem już wcześniej w artykule 7 sposobów na efektywne zaliczenie sesji. Jeżeli jeszcze ich nie czytałeś to odsyłam Cię do tamtego artykułu.

Natomiast, w tym artykule chciałbym poruszyć temat przetrwania sesji na dwóch kierunkach. Rządzi się ona innymi prawami niż zwyczajna sesja i nie możesz do niej podejść tak frywolnie, jak do zwykłej sesji.

Jeżeli chcesz jak najbardziej zwiększyć swoje szanse przetrwania, to musisz podjąć parę kroków wyprzedzających wroga. Trust me. I’ve been there.

Przed podejściem do mojej pierwszej podwójnej sesji byłem pewny, że spokojnie sobie z nią poradzę. W końcu niejeden uczelniany sztorm już przeżyłem.

Teraz, mogę Wam powiedzieć, że to nie był sztorm. To było tsunami, które zostawiło mnie w samych bokserkach. Ale żywego…

Jak przetrwać podwójną sesję?

 

#1 Jak najwcześniej zacznij ogarniać

 

Nigdy nie należałem do tych studentów, którzy zgłaszaliby się pierwsi do wszystkiego. Jak już, to raczej ostatni. Wszystkie projekty, eseje i prezentacje tworzyłem w ostatniej możliwej chwili. Tak, by się wyrobić się na styk przed ostatecznym deadlinem.

Pamiętam, że kiedyś nawet kończyłem prezentację na tych zajęciach, na których miałem ją przedstawić. Udało mi się dosłownie na 2 minuty, przed wyjściem na środek. Ale z prezentacji dostałem 5 i nikt nie zauważył, że skończyłem ją dopiero przed chwilą 🙂

Czy to złe podejście? Tak i nie.

Sprawdzało mi się ono bardzo dobrze, ponieważ pracując nad danym projektem byłem maksymalnie efektywny. Wiedziałem, że mam ograniczoną ilość czasu i muszę się spiąć, by jak najszybciej daną rzecz zakończyć. W końcu niedługo jest deadline.

Pisząc esej na początku semestru, bez pośpiechu, spędziłbym nad nim około 3 dni. W trakcie pisania zdążyłbym przejrzeć cały Internet, zrobił tysiące herbatek i międzyczasie rozmawiał ze znajomymi jaki to jestem pracowity.

Zupełnie inaczej jest, gdy wiem, że nie mam czasu. Włącza mi się hard working mode i na jakiś czas staję się robotem. Nic poza projektem mnie nie interesuje.

Niestety, taki sposób działania nie sprawdza się, gdy studiujesz dwa kierunki. O czym szybko przekonałem się podczas pierwszej podwójnej sesji. Wszystko zwaliło mi się na głowę w tym samym czasie. Jednocześnie musiałem zaliczać kolokwia, pisać eseje, tworzyć prezentacje i przygotowywać się na egzaminy.

Przetrwałem, ale ledwo… Ostrzał wroga był gęstszy niż podczas obrony Westerplatte 🙂

Od tamtej pory zmieniłem swoje podejście i stałem się nieomal wzorowym studentem. Wszystko co mogę zrobić wcześniej robię wcześniej. W ten sposób zaliczyłem niektóre przedmioty już w październiku. Haha, wcześniej nie pomyślałbym, że to możliwe.

 

#2 Ogarnij terminy

 

Największym problemem studenta, który studiuje dwa kierunki jest nie tyle duża liczba egzaminów, a niefortunne ich rozłożenie. Pół biedy jak będziesz miał 2 – 3 egzaminy tego samego dnia, w takich odstępach czasu, że spokojnie wyrobisz się z dojazdami. Najgorzej jest, jak egzaminy są w tym samym czasie. Wtedy trzeba zacząć kombinować…

Dlatego konieczne jest jak najwcześniejsze ustalenie terminów egzaminów, zerówek, kolokwiów, prezentacji itd. Gdy będziesz znał plan wojny to będziesz mógł dobrze rozdysponować swoimi siłami i rozpoznać potencjalne punkty zapalne. Przygotować swoją zwycięską strategię.

Tak zrobiłem w tym semestrze. Jak zawsze kilka egzaminów mi się pokryło, ale dzięki temu, że z niektórych poszedłem na zerówki, a inne mam zamiar pisać z zaocznymi wyeliminowałem wszystkie trudności.

#3 Chodź na wszystkie zerówki

 

Jeżeli jest jakaś zerówka, to się nawet nie zastanawiaj i na nią idź. Wiem, że może nie będziesz chciał się wygłupić i naprawdę to rozumiem, ale zwróć uwagę na jedną bardzo ważną kwestię. Nie ważne czy pójdziesz na egzamin i go nie zaliczysz czy postanowisz zostać w domu – rezultat będzie ten sam. Nie zaliczysz i będziesz miał wpisaną 2.

Różnica jest tylko taka, że jeśli pójdziesz na zerówkę, to masz minimalną szansę na zdanie egzaminu. Może akurat jakimś cudem wstrzelisz się w pytania, albo uda Ci się innymi już mniej etycznymi metodami odpowiedzieć na pytania i przedmiot zaliczyć. Tak czy inaczej, nie masz nic do stracenia, a wiele do zyskania. Cuda się zdarzają.

 

#4 Ogarniaj jeden egzamin na raz

 

To zasada, którą kieruję się nie tylko w czasie sesji, ale także w życiu. Jak to wygląda w praktyce?

Przykładowo, jeżeli mam 10 egzaminów to skupiam się na tylko na tym, które jest najbliżej. O całej reszcie zapominam.

Następnie po napisaniu tego egzaminu przechodzę do następnego i robię tak aż już nie będę miał żadnych egzaminów.

Takie podejście pozwala mi się maksymalnie skupić na jednym egzaminie i nie rozdrabniać. Poza tym, nie miesza mi się materiał z kilku różnych przedmiotów i nie tracę czasu na ponowne wdrażanie się.

A co jeżeli mam dwa egzaminy jednego dnia?

W takim przypadku traktuję je jako jeden egzamin i uczę się na przemian. Z tym, że więcej czasu poświęcam na ten który sprawia mi większą trudność.

#5 Zmień sposób myślenia pożegnaj się z 5

 

Zawsze byłem ambitnym studentem. No w miarę 🙂 Nie zależało mi, żeby mieć same piątki, ale też nie chciałem mieć samych trój. Takie podejście sprawiało, że moja średnia oscylowała wokół 4,2 i było mi z tym dobrze 🙂

Moje podejście uległo całkowitej przemianie, gdy tylko zacząłem studiować dwa kierunki. Tu już nie było mowy o najlepszym możliwym przygotowaniu się do egzaminu w 2 dni. Wielokrotnie zdarzyło mi się, że miałem 2 – 3 egzaminy tego samego dnia i wiedziałem, że nie dam rady się do nich dobrze przygotować. Co więc zrobiłem?

Zaakceptowałem to. Nauczyłem się nowego sposobu myślenia i zacząłem chodzić na kompromisy. Od tamtej pory przestały się dla mnie liczyć piątki, a najważniejsze stało się przetrwanie.

#6 Kup szczęśliwy medalion

 

Tak, nie żartuję 🙂

Sesja na dwóch uczelniach, to coś co wymaga dużej dozy szczęścia. Osobiście, na każdy egzamin noszę szczęśliwy wiedźmiński medalion i jak do tej pory, tylko raz w życiu miałem poprawkę. Wszystkie inne egzaminy zaliczyłem w pierwszym terminie.

A uwierzcie mi, bywało bardzo ciężko Zdarzały mi się dni, w których miałem 4 różne egzaminy, a jakimś cudem je zaliczałem.

Nie raz i nie dwa, moja sesja przypominała ciężkie bombardowanie, z którego również wychodziłem obronną ręką. Dlatego taki medalion się przydaje 😛

Podsumowanie

 

Mam nadzieję, że moje wskazówki pomogą Ci w efektywnej nauce i dzięki nim osiągniesz taki wynik na jakim Ci zależy.

Jeżeli chcesz przeczytać jeszcze inne sposoby na sesję, to polecam Ci artykuł o 7 sposobach na sesję. Poradnik weterana. 

A jeżeli czeka Cię egzamin ustny, to koniecznie przeczytaj wpis Jak zaliczyć egzamin ustny? Etyczne i nieetyczne sposoby na sesję.

Pozdrawiam,

Dawid

Daj sobie pomóc – messengerowe wyzwanie ,,14 dni do zrealizowania własnego celu”

Jeśli chcesz sprawić by ten rok był wyjątkowy i by był, jak żaden poprzedni, to musisz dodać coś nowego do swojego planowania i spróbować czegoś, czego do tej pory nie robiłaś. Inaczej efekty będziesz miała takie same, jak co roku. Dlatego zapisz się na bezpłatne wyzwanie ,,14 dni do zrealizowania własnego celu”.

Wyzwanie jest przeniesieniem teorii realizowania celów do życiowej praktyki. Będziesz codziennie dostawał/a krótką wiadomość na facebooku z jakąś wskazówką odnośnie realizowania celów, działania, motywowania się i jednocześnie dostaniesz kopa w tyłek do działania.

marzeniawcele

Powiązane Wpisy

Dobra treść? Daj like'a :-)

Przeczytaj poprzedni wpis:
poczatkujacy silownia
7 błędów popełnianych przez początkujących na siłowni + przykłady

Całe życie zarzekałem się, że moja stopa nie postanie w żadnej siłowni, chyba że przypadkiem. Twierdziłem, że ten przybytek jest...

Zamknij