• Pingback: ()

  • Ten kot na początki wpisu jest boski 😀 Co do tekstu, rzeczywiście czasami sesja wygląda jak istny maraton – wiem od znajomych jak mi o tym opowiadają 😀 No ale jak ktoś decyduje się na dwa kierunki to musi się przygotować na więcej pracy;) Po skończonej sesji będzie można odetchnąć 😀 Pozdrawiam 😉

    • Ten kot mocno mi się ze mną skojarzył xD Byłem na to gotowy, ale podwójna sesja to istny armagedon z którego ciężko wyjść żywym 😛

  • Dawid, jak idą zaliczenia? 🙂
    Co prawda nie studiowałem na dwóch kierunkach jednoczenie, lecz w nauce zawsze bardzo pomagało mi jej urozmaicanie. Pół godzinki- godzinka rozwiązywania zadań, przerwa, poźniej trochę teorii z innego bardziej opisowego przedmiotu i znów powrót do praktyki. 🙂

  • a jak wszystko zawiedzie sa jeszcze riki tiki narkotyki 😛 😉

  • Też miałam trzy takie podwójne sesje… Łatwo nie było 😀 Niestety raczej nie było możliwości zaliczania czegokolwiek z dużyw wyprzedzeniem, a niektórych prowadzących nie obchodziło, że po prostu nie dam rady być na dwóch egzaminach jednocześnie… Wtedy szłam na ten trudniejszy 😀 Jeszcze radą może być na początku drugiego kierunku ogarnięcie, czy nie da się niektórych ocen przepisać 😀

    • Czemu tylko 3? 😛 Ja na szczęscie z dogadywaniem się nie miałem problemu – zawsze jakoś szło się porozumieć. A rada dobra. Parę ocen przepisałem 🙂

      • Bo drugi kierunek zaczęłam studiować w połowie pierwszego, a później miałam na tym pierwszym przerwę między inżynierem a magistrem 😀 No i sesje tuż przed egzaminem inżynierskim wypadały zawsze przed świętami, wiec się nie nakładały na te w styczniu 😀

  • Fajny tekst! 🙂 A porady i na jednym kierunku się przydadzą. A jeśli mogę wiedzieć- jakie kierunki studiowałeś? 🙂

    • Dziękuje. Jeszcze studiuję – E-biznes na SGH i Finanse, rachunkowość i ubezpieczenia na UW. Właśnie walczę z kolejnym sztormem 🙂

  • O to to! Nawet jak totalnie nic nie wiedziałam łaziłam na wszystkie zerówki, a potem atakowałam pierwsze terminy. Czasem udawało mi się ogarnąć sesję… bez sesji, bo wszystko pozaliczałam na egzaminach zerowych, a reszta to była tylko formalność.
    A podobno studia takie ciężkie 😛 A mi się udało z narzeczonym idiotą, na dziennych…i z niemowlakiem pod pachą.

    • Studiuja potrafią być cięzkie, ale z odpowiednim podejściem i przyjaciółmi da radę ogarnąć wszystko. Podziwiam, że udało Ci się przejść to wszystko z niemowlakiem pod pachą 🙂

  • teoria teorią ale te 100 lat temu wszystko robiłam na ostatnią chwilę 😛