• Uwielbiam tę serię! 🙂 Na pewno wykorzystam tw rady, gdy przyjdzie na mnie czas 😀

  • byłam tylko raz w życiu. stresowałam się potwornie, a było bardzo miło.

    słyszałam, że są podobno ludzie, których hobby jest chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne.

  • Bardzo wyczerpujące i przydatne rady, nic tylko z nich korzystać. Z jednej strony rozmowy kwalifikacyjne nie są trudnym przeżyciem, ale z drugiej wiążą się z dużym stresem. Dobrze, jak wcześniej mamy wszystko poukładane. 🙂

  • Mam za sobą już tyle rozmów kwalifikacyjnych że mam już dość. Na razie pracuje jako freelancer i myśle o własnej działalności więc może to niedługo ja będę zapraszać na rozmowy ws. pracy

  • Paweł Marczykowski

    Z pewnością się przyda, w przyszłym tygodniu idę na taka rozmowę : )

  • Miałam kilka rozmów kwalifikacyjnych ale po angielsku, bo po studiach od razu wyjechałam do Irlandii w poszukiwaniu pracy. Po każdej rozmowie przeważnie mnie zatrudniali, gdy zdobyłam większe doświadczenie sama zmieniałam prace na korzystniejsze warunki 🙂

  • Ja raczej wolę improwizować, więc jak mi każą wyjaśnić coś, co napisałam w CV, to daję radę. Zwłaszcza, że staram się pamiętać, co w danym CV napisałam 🙂 Ale zrobienie małego researchu, co to za firma, ile płaci, jak się w niej pracuje – to konieczność. Raz, że pozwala zrobić dobre wrażenie, a dwa, że czasem pozwala dostrzec złe rzeczy, których nie zauważyłabym, gdyby ktoś wcześniej w sieci nie ostrzegł innych 🙂 PS. To wyrażenie pisze się „a nuż”. Nie ma tam żadnego noża do krojenia 🙂

  • Anna

    Jako osoba na co dzień zajmując się rekrutacja, doskonale znam niestety te”czarne scenariusze”. Kandydaci kompletnie nie wiedzący nic o firmie, do której aplikowali, nie znający swojego cv (bo ktos je napisał lub przeklejili z internetu), wpisujący oklepane hasła w zainteresowania iinformacje dodatkowe, typu: dobra ksiażka, podróże, sport. Broń Boże ich o to zapytać, bo mogą nie potrafić rozwinąć myśli…
    O tym można by napisac książkę 😉

  • Rewelacyjny wpis, naprawdę!
    Dzięki za wszystkie wskazówki. Co prawda ja nie mam doświadczenia z rozmowami kwalifikacyjnymi, bo jakoś tak praca sama mnie znajdowała, ale potrafię sobie wyobrazić, co reprezentują sobą niektórzy podczas rozmów kwalifikacyjnych. Zapewne pracodawcy nieraz mają ubaw po pachy,ale niestety tracą też przez to dużo czasu.
    Wpis zapisuję i będę korzystać! 🙂

  • Webska z webuzzeria.com

    Świetne porady, naprawdę! Ludzie często o tym wszystkim zapominają, nie mówiąc o samym CV, którego nie potrafią stworzyć (np. dają selfie zamiast ładnego, normalnego zdjęcia…). Uśmiech i bycie sobą – to przydaje się ogólnie w życiu, nie tylko na rozmowie kwalifikacyjnej!

  • Oj ile już tych rozmów przeszłam. Przygotowana za każdym razem, znając firmę, z dobrym CV. Dwukierunkowy pokrewny kierunek studiów z nieprzespanymi wakacjami co roku bo małą praktykę trzeba było zrobi to tu to tam przez pięć lat. Więc dlaczego ósmy miesiąc siedzę w domu i wyczekuję na informację zwrotną od potencjalnego pracodawcy z tekstem typu „Chcemy Cię”, „Damy szansę”, „Masz potencjał” itp. Czekam na staż, który Urząd Pracy utrudnia mi rozpoczęcia, ze względu na chore przepisy.

  • Anna Maria

    reklama super! 😀 tekst też rewelacja! Pozdrawiam

  • Córa Sławy

    Te rady to sobie zapiszę, jako złote myśli 😉

  • Na moim stanowisku (grafik) jest raczej niewiele rozmów kwalifikacyjnych – ot, siadaj i pokaż co potrafisz. Całe szczęście, bo zanim zaczęłam pracować w tej branży, miałam kilka rozmów. Mimo że byłam ogarnięta z wiedzą, byłam świeżo po szkole i w ogóle kandydat idealny, to się stresowałam. Ostatecznie, zostałam przyjęta tam, gdzie chciałam, jednak stres był ogromny. Może masz jakieś pomysły na jego pokonanie w takich przypadkach?

  • Raz w życiu, to ja szukałam pracowników… O matko, RENCE OPADAJO! 😀
    CV, ktore mi przesłano w 99% przypadków nadawało się do kosza – wysyłane najczęściej w doc nie w pdf, rozjechane, zdjęcia z komunii, błędy… Zainteresowania? NUDA. Rozmowa na żywo? Lepiej nie wspominać 😀

    • Wiem o czym mówisz. Ja też przeprowadzałem kilka razy rekrutację. Ciężko mi było uwierzyć, że niektóre rzeczy ludzie nie robili sobie dla żartów 🙂