• heh bardzo trafne uwagi 😀 ja z 1 sesji pamiętam to, że po prostu nie umiałam się uczyć do sesji. Jedna wielka niewiadoma i masa materiału. I na 1 roku od razu pracę dorywczną znalazłam, by byc jak najbardziej niezalezną 🙂

  • Fajny poradnik dla świeżaków. Studia to najbardziej rozwojowy okres w życiu. Należy go wykorzystać rozsądnie i najlepiej odkryć swoje pasje. To czas na poznawanie znajomych a może i także miłości na życie. Nie ma się co przejmować sesjami. Trochę determinacji i będzie upragnione 3:d

  • Joanna Zabawa

    To ja chyba byłam jakimś wyjątkiem od reguły, Od pierwszego roku codziennie gotuje, teraz troszkę mniej bo praca + studia ale mimo to o zupkach chińskich nie ma mowy, ogarnianie się to podstawa, nie wiem jak można mieć 19-20lat i nie potrafić się ogarnąć. Takie nawyki miałam chyba jeszcze przed gimnazjum. Co do oszczędności, chyba od zawsze umiałam zarządzać moimi pieniędzmi a kwestie ich obrotu, lokat i instrumentów finansowych to dziś codzienność.

    • To widzę, że byłaś bardzo ogarnięta od małego. Oboje rodzice u Ciebie pracowali?
      P.S.
      Wiem jak można mieć po 24 lata i się nie ogarniać – znam osobiście kilka takich przypadków 🙂

  • Facebook i net working. Zamiast organizacji, które często są … wybrałem koło naukowe. Brzmi to kujońsko, ale dało mi sporo możliwości. Poznajesz praktyków ze swojej branży. Dobry punkt w CV zwłaszcza kiedy organizuje się rózne spotkania, konferencje itp. No i najbardziej dodatni plus, bezstresowe załatwianie spraw na uczelni. Nie zdarzyło mi się, żebym usłyszał ,,nie” w dziekanacie albo nie dogadał sie z wykładowca.

    • Dla mnie organizacje studenckie i koła naukowe to jedno i to samo. Miałem dokładnie takie same korzyści jak Ty z faktu, że byłem w BK 🙂

  • oj tak, studia to świetny czas, w trakcie którego poznaje się mnóstwo świetnych osób. 😉 szczególnie jak masz na roku ich około tysiąca, a na wydziale coś koło pięciu, to wtedy można poszaleć. 😉 do tej pory poznaję ludzi, którzy ze mną studiowali, a nie mieliśmy pojęcia o swoim istnieniu. 😉
    gotować umiałam już wcześniej, więc problemu z tym nie miałam, jedynie głównie brakowało mi na to czasu, więc często jadłam ze znajomymi na mieście (kolejny etap integracji). ;)) i fajny był to czas, ze sporym rozrzewnieniem go wspominam. 😉
    pozdrawiam serdecznie.

  • Natalia Jaranowska

    Punkt „To ja muszę coś samemu ogarniać?” – dlatego uwielbiałam lata studiów 🙂

  • Dokładnie podałabym te same rady i przy okazji to żeby nie martwić się tak bardzo, że swiat się nie zawali. Zdrowie jest czasem ważniejsze niż zawalanie nocy na egzamin.

  • Ja dość długo nie mogłam się przekonać do FB, nie lubiłam go i nadal nie lubię, ale posiadam pod pseudonimem artystycznym, a zmusiła mnie do tego moja działalność w sieci. Tam przecież najłatwiej się pokazać. Na razie nie mam zamiaru zmieniać nicku na swoje prawdziwe imię. Od pewnego wypadku jestem strasznie przezorna jeśli chodzi o udostępnianie pewnych informacji w internecie.
    W tym roku zaczynam studia po raz pierwszy i to na kierunku, który wszyscy uważają za strasznie ciężki, więc stres trochę jest. Wiele osób pisze o kontaktach, więc mimo początkowego strachu i mojej bardziej introwertycznej osobowości postanowiłam wybrać się na spotkanie integracyjne przed rozpoczęciem roku. Na razie idzie tylko mała grupka, ale zawsze to coś, kogoś się będzie kojarzyć na zajęciach.
    Na szczęście albo i nie szczęście mieszkam w dużym mieście i udało mi się dostać na uczelnię właśnie w tej miejscowości, więc nie będę musiała rezygnować z maminych obiadków 🙂
    Pozdro.
    https://dziennikidyktatorki.blogspot.com/

  • Odnośnie punktu ze znajomymi, to ja polecam nie ograniczać się do innych studentów i kontaktować również z tymi, którzy ten etap mają za sobą i pracują w branży – być tam, gdzie oni bywają i po prostu zacząć z nimi gadać. To bardzo procentuje.

    • Oczywiście masz rację. W kołach naukowych lub organizacjach masz ułatwiony dostęp do takich ludzi 🙂

      • O tak. Ja bardzo polecam wolontariat i inne działania charytatywne. Coś, co nie przynosi zysku materialnego i wynika z pasji (na przykład blog tematyczny) bardzo często procentuje w nieoceniony sposób… W ogóle poświęciłam znajomym/znajomościom ostatnią notkę, zapraszam 🙂

  • Zgadzam się. Ja po wyjeździe na studia a teraz już po trzech latach za nawjiększe korzyści uważam właśnie naukę gotowania i nie tyle zarządzania pieniędzmi, co dostrzegania cen i promocji na półkach sklepowych. Dlatego jeśli ktoś myśli poważnie o swoim życiu to polecam wyjazd na studia daleko od domu 🙂

  • Świetny wpis, naprawdę dobrze opisane 🙂

  • Ja poradziłabym sobie jeszcze- wybierz praktyczny kierunek nie zgrywaj intelektualisty ;).
    ps. A nadal mieszkasz w mieście w którym studiowałeś czy wróciłeś w rodzinne strony?

    • A to już zależy – czy idzie się na studia z zainteresowań, czy żeby znaleźć pracę 🙂
      Jeszcze studiuję (ostatni rok), ale spodobało mi się w Warszawie i jeśli wyjadę to tylko gdzieś w świat 🙂

  • Stanisław Bińkiewicz

    Fajny wpis, niestety, już nie dla mnie. Ale poleciłbym przeczytać każdej osobie zamierzającej studiować

  • Bardzo praktyczne porady, przyszłym studentom na pewno się przydadzą.