dlaczego to zrobiłeś

Dlaczego to zrobiłeś? Trochę o ważnych decyzjach w życiu

– Dlaczego to zrobiłeś? – warknęła i walnęła mnie z pięści w ramię. Mocno!

– Ała! Nie wiem, o czym mówisz – powiedziałem niewinnie, masując swoje ramię. Zdecydowanie za często jestem bity. Powinienem zapisać się do jakiegoś stowarzyszenia mężczyzn dręczonych przez kobiety. Znacie może jakieś?

– Nie udawaj! Wiem, że tylko się zgrywasz.

– Ej no! Nawet nie wiem o co chodzi! – grałem w zaparte.

Nic nie odpowiedziała, tylko patrzyła się. Lodowato. A ona potrafiła spojrzeć się lodowato. Wierzcie mi…

– Ech, nie oszukam Cię, co? – westchnąłem. Wiedziałem, że muszę zastosować jakiś fortel i nawet miałem dobry pomysł.

– Za długo się znamy – powiedziała uśmiechając się wrednie. Była z siebie bardzo dumna i nie spodziewała się tego co później nastąpiło.

– No dobra…. Przyznaję się. To ja zjadłem tę ostatnią babeczkę – powiedziałem smutno, jak dziecko szykujące się na szlaban – Ale na moje usprawiedliwienie, wyszły Ci one zdecydowanie za dobre!

– To byłeś Ty?! Argh! – wydusiła z siebie i ruszyła do ataku.

Mówią że to mężczyźni są agresywni, a tymczasem ja jestem bity regularnie i później muszę wciskać kity, że te wszystkie siniaki, to mam po szermierce. A to Wasza sprawka drogie Panie.

– Starczy już! Starczy! – krzyczałem, zasłaniając najbardziej witalne organy.

– Dobra, dobra. Mniejsza o te babeczki! Tak myślałam, że to Ty. Ale cwaniaczku, wiesz, że nie o tym mówię. Wyśpiewaj mi wszystko to, co mu nagadałeś!

A myślałem, że dywersja mi się udała i że się wywinę. Numer z babeczką powinien zadziałać. Sprytna bestia.

– A co zrobił? Nic nie wiem. – wykorzystałem swoją ostatnią linię obrony – udawałem głupa.

Oceniała moją prawdomówność, patrząc na mnie bardzo podejrzliwie. Udawałem perfekcyjne niewiniątko.

– Wyobraź sobie, że Michał zdecydował, że się przeprowadza. Nie konsultując tego ze mną!

– Boże, co on sobie myślał? – pomyślałem

– To dobrze. Od lat narzekał, że wszędzie dojeżdża ponad godzinę, a tak będzie miał może bliżej.

– Dobrze?! Dobrze?! Byłoby dobrze, gdyby chciał się przeprowadzić z Ursusa na Mokotów, a nie do pieprz… Londynu! – ostatnie słowa wykrzyczała.

Ups…

Rzeczywiście mieliśmy ,,małą” rozmowę o życiu i jego sensie, celach i o tym, że to właśnie chwile, w których najwięcej ryzykujemy nas definiują, ale nie wiedziałem, że z tego wyniknie tak wielka decyzja. Jednak, z tym Londynem to nie była metafora, jak mi się wcześniej wydawało.

– Co?! Ale jak to? Kiedy? Dlaczego? – zasypałem ją pytaniami.

– Powiedział, że rozmawiał z Tobą – odparła lodowato zamiast odpowiedzi.

No i po ptakach. Już się nie wywinę. To koniec. Żegnaj słodki świecie. To było naprawdę cudowne życie…

– No może… Pomagałem mu w przemyśleniu paru ważnych spraw – zacząłem powoli – Ale ostateczne decyzje są jego. Nie możesz…

Zgadnijcie co? Znowu zostałem pobity. Tym razem brutalnie. Współczuję Michałowi. Będzie miał ciężkie życie.

– Ała! To boli!

– Powiedział mi, że to właśnie Ty go zmotywowałeś do tej decyzji i uważasz, że powinien to zrobić.

Rozumiem, że jak Patrycja się wkurzy, to jej mina, która obiecuje Ci sromotne tortury, może człowieka wystraszyć, ale ej no! Żeby tak spychać wszystko na mnie? Są jakiś granice! Już ja Ci Michał dam zwalać winę na innych!

– Patrycja – użyłem swojego rozważnego tonu – przecież wiesz, że to nie ja kazałem mu myśleć o przeprowadzce. To nie ja podjąłem za niego decyzję.

– Nie mogłeś mu powiedzieć, że to głupie? Po co on chce tam wyjeżdżać? Przecież nasze życie jest tu! W Warszawie!

– To nie jest takie proste… Jak ma okazję i świetną ofertę, to w sumie czemu nie? Takie szanse nie zdarzają się zbyt często. Trzeba je wykorzystywać, póki można.

dlaczego to zrobiłeś

– Tak, wiem – powiedziała dziwnie spokojnie. Chyba wystarczająco się na mnie wyżyła i teraz myślała nad tym wszystkim. Posiedzieliśmy chwilę w milczeniu.

– Dawid, on chce żebym wyjechała razem z nim – powiedziała.

– To dobrze. To znaczy, że jesteś dla niego bardzo ważna. Mnie jakoś nie chciał zabrać ze sobą. Cham!

Zaśmiała się i spojrzała jakimś milszym wzrokiem.

– Tylko to taka duża decyzja. Tutaj mam wszystko. Rodzinę, przyjaciół, pracę i dobre życie. A tam? Nie wiem… Doradź mi, Dawid. Co powinnam zrobić według Ciebie?

– A kim ja jestem, żeby Ci mówić, jak masz żyć? – powiedziałem filozoficznie, starając się uniknąć odpowiedzi.

– No przecież tak działają kołczowie, a jak chcesz nim być, to równie dobrze możesz zacząć już teraz mówić ludziom, jak mają żyć.

– Przecież to nie tak działa prawdziwy kołczing… – szybko odparłem, ale się zreflektowałem. To nie jest dyskusja na dziś…

– Nie – powiedziałem stanowczo – To Twoje życie i to Twoje wybory. Jestem obok i mogę Ci pomóc dojść do różnych wniosków, wesprzeć czy pocieszyć, podsunąć rozwiązania, ale nie powiem Ci, co powinnaś zrobić – to nie jest moja rola.

– Wiem, wiem… Z tobą nigdy nie ma tak prosto. Wszystkie moje przyjaciółki mówią mi, że powinnam pojechać. Poświęcić się. Ale ja nie wiem…

– Wiesz, tak naprawdę pytanie brzmi, czy chcesz zaryzykować wszystko i z nim wyjechać? To nad tym powinnaś pomyśleć. Czy jesteście już na tym etapie, że najważniejsze jest to żebyście byli razem. Bo to, gdzie będziecie, to już ma mniejsze znaczenie. Razem zawsze sobie poradzicie. Znam Was.

– Dzięki Dawid. To bardzo miłe – powiedziała i zamilkła. Tym razem milczeliśmy przez jeszcze dłuższą chwilę.

– Zawsze jak do Ciebie przyjdę, to wracam z jeszcze większą liczbą pytań niż miałam. Muszę to wszystko jeszcze przemyśleć.