sens życia

Sens Życia – Balkonowe rozmowy

Cześć

Dzisiaj mam dla Was coś specjalnego. Pierwszy odcinek balkonowych rozmów! To jest taki mój malutki projekt i jestem nim podekscytowany. Jestem pewien, że spodoba się i Wam. Ale oceńcie sami 🙂 i koniecznie dajcie mi znać, co myślicie 🙂

 

Sens życia

 

Siedzieliśmy na balkonie, z pięknym widokiem na panoramę Warszawy. Taki widok idealnie wspomaga kontemplowanie życia 🙂 Chwilę rozmawialiśmy o pierdołach, o tym, co się u nas wydarzyło, aż w końcu Michał pochwalił się:

– Zrealizowałem swoje marzenie XYZ. Zajęło mi to ostatnie 2 lata, ale zrobiłem to!

– Gratuluję! – odpowiedziałem i zaproponowałem toast – To za spełnione marzenia!

Stuknęliśmy się butelkami i upiliśmy po łyczku. Przez jakiś czas milczeliśmy w spokoju, wpatrując się w nocne, warszawskie niebo.

– To było wszystko czego od zawsze pragnąłem, ale…

Widziałem, że go coś trapi i ma problem z ubraniem myśli w słowa. W spokoju pociągnąłem łyk piwa i żeby go trochę naprowadzić zapytałem:

– Czy było tak, jak sobie wyobrażałeś?

– Ech, nawet lepiej. Przez jakiś czas byłem tak szczęśliwy jak nigdy.

– Taaak? Jakoś już nie wyglądasz… – odpowiedziałem ironicznie.

– Bo ja teraz nic nie wiem! – wybuchnął ni to złością, ni to smutkiem i ucichł.

Czasami nie trzeba pytać, wystarczy pomilczeć. Cisza wyciąga z człowieka to, co chce z siebie wyrzucić i jest też takim, małym sprawdzianem przyjaźni. Jeżeli jesteście w stanie siedzieć obok siebie i milczeć i cisza Was nie krępuje, to znaczy że znacie się bardzo dobrze i lubicie. W końcu przemyślał sprawę i się odezwał:

– Przez ostatnie lata wszystko podporządkowałem temu jednemu celowi. Poświęciłem swój czas, życie towarzyskie, pieniądze. Wszystkie moje działania i myśli, koncentrowałem właśnie na tym konkretnym marzeniu i często wyobrażałem sobie jak mi się udaje i to jak się będę czuł. Tak jak powiedziałem przez jakiś czas było naprawdę super, ale później zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy nie wyobrażałem sobie tylko co dalej. Teraz nie wiem, co mam ze sobą zrobić.

– To dosyć proste. Znajdź kolejne duże marzenie i je też zrealizuj. Znowu nadasz swojemu życiu sens.

– A potem co? Kolejne? – zapytał zadziornie.

– Dokładnie tak. Widzę, że mnie dobrze zrozumiałeś. – odpowiedziałem jakbym nie wyczuł żartu.

– A jak spełnisz te wszystkie swoje marzenia, to co zrobisz?

– Widzisz. To jest piękne w marzeniach… one nigdy się nie kończą. Zawsze będzie jakieś nowe, które będę chciał zrealizować.

– Czyli co? Do końca życia mam spełniać swoje marzenia? To jak gonienie króliczka, którego nigdy nie uda się złapać. To bez sensu!

– Czy ja wiem? Jeżeli przyjmiemy, że sensem życia każdego człowieka jest bycie szczęśliwym to jak je osiągnąć?

– No jak? Widzę, że coś masz na myśli…

– Pomyśl, kiedy jesteśmy szczęśliwi? Czy to nie wtedy, kiedy czujemy, że wszystko układa się po naszej myśli i mamy do czego dążyć? Kiedy czujemy, że mamy kontrolę nad naszym życiem?

– Może. Kontynuuj.

– To może zabrzmieć trochę dziwne, ale wiesz co? Myślę, że to nie spełnianie marzeń daje nam szczęście, ale samo próbowanie. Próbując realizować swoje cele rozwijamy się i się zmieniamy. Stajemy się tym, kim zawsze chcieliśmy być i czujemy satysfakcję z życia. Każdy cel, który zrealizowałem przybliża mnie do tego. Patrzę na dawnego siebie i widzę jak bardzo się zmieniłem. Ledwie jestem w stanie poznać siebie sprzed kilku lat.

– Czyli co? To droga jest celem, a nie cel?

– Kombinacja tego i tego. Jeżeli będziesz w nieskończoność szedł, to w końcu zboczysz z trasy. Dlatego, co jakiś czas trzeba dojść do celu, odpoczywać i celebrować, a później ruszać dalej w kierunku nowego.

Recepta na szczęście Dawida Konopki: Traktuj życie, jak nieustającą podróż. Wyznaczaj sobie ciągle cel, dąż do niego, a później wyznaczaj kolejny. Pasuje to do Ciebie 🙂

– Hahaha. Może 😉