wszytsko jest możliwe

Wszystko jest możliwe? Ale jak to?

Znacie, to uczucie, gdy Wy delektujecie się kawałkiem pysznej pizzy, macie zamknięte oczy, aby poczuć każdy aromat i fakturę jedzenia, a tu ktoś się na Was perfidnie lampi? I to tak intensywnie, że zaczynacie się czuć niezręcznie, a jedzenie powoli staje Wam w gardle i ciężko Wam je przełknąć? Tak właśnie lampiła się na mnie Patrycja. Uśmiechała się przy tym dobrodusznie i patrzyła na mnie, jak na idiotę.

– No ho? Czy chłowiek nie mohe zhjeść w spokhojłuuu? – powiedziałem i już chciałem dodać jakąś kąśliwą uwagę, gdy… zacząłem się potężnie krztusić. Osttani kawałek połknąłem chyba zbyt szybko.

Zgonie z ludowymi naukami, Patrycja zaczęła mnie uderzać w plecy, jak w dywan na trzepaku. Z dwojga złego, to już wolałem krztusić się. Niestety, ona inaczej zrozumiała moje rozpaczliwe wołanie o pomoc i poczęła walić w moje biedne plecy jeszcze mocniej. Kawałek pizzy wyleciał mi z buzi na stół.

– Fuuuuuu – krzyknęła z obrzydzeniem. Miałem swoją zemstę!

Gdy, przestałem się dusić, a zacząłem nabierać spazmatycznie powietrza, rzuciła:

– Nie mówi się z pełnymi ustami!

Rozumiecie, że zaraz po tym zaczęła się ze mnie śmiać? No bezczelna! Ledwo żyję. W dalszym ciągu oddychałem chrapliwie, a ten bezczel po spowodowaniu mojego wypadku jeszcze się ze wszystkiego śmieje. Udało mi się jakimś cudem skupić i spojrzeć na nią z całą wredotą, na jaką mogłem sobie w tej chwili pozwolić, czyli niewielką acz groźną jak spojrzenie małego misia grizzli.

– No już. Nie patrz tak na mnie. Właśnie uratowałam Ci życie!

– To kwestia dyskusyjna – odparłem. – To Ty byłaś przyczyną mojego wypadku! Chciałeś mnie zabić zbyt intensywnym wgapaniem się!

– Bo akurat zastanawiałam się nad czymś związanym z Tobą – zaczęła tajemniczo i czekała aż pociągnę ją za język.

Boję się pytać – odgryzłem się. Naprawdę bałem się. Umysł Patrycji potrafi zbłądzić w takie rejony, w które dobrowolnie nigdy bym się nie zapuścił. Dlatego byłem ostrożny.

– Nie bój się – powiedziała. – Tym razem moja rozkmina Ci się spodoba.

O nie doczekanie! Wcale nie byłem taki przekonany, do tej jej pozytywnej rozkminy. Roześmiała się perliście z mojego uporu i rzuciła kolejną przynętę.

– Znowu Ci się to udało…

Odwróciłem się udając obrażonego. Wiedziałem, że czekała, aż zapytam co, ale nie tak łatwo mną manipulować! O nie! Nie! Tak łatwo nie dam się jej zrobić! Na pewno nie! No dobra… może jednak dam. Ciekawość we mnie zawsze zwycięża. Przynęta była za dobra bym mógł się jej oprzeć. Ech, my próżni blogerzy!

– Co zrobiłem? – przełamałem się.

Uśmiechnęła się, zadowolona z siebie (manipulantka!) i powiedziała:

– Przez Ciebie zaczynam wierzyć, że niemalże WSZYSTKO jest możliwe – wystarczy chcieć.

Zatkało mnie. To była jedna z najmilszych rzeczy, jakie kiedykolwiek usłyszałem i do tego jeszcze taka niespodziewana. Nie wiedziałem, co powiedzieć.

– A wiesz, co jest najgorsze? – kontynuowała nie czekając aż się otrząsnę z tego szoku wywołanego komplementem – Jak się na Ciebie patrzy, to nawet niemożliwe wydaje się łatwe. Ty draniu! Psujesz mi tym życie!

Roześmiałem się. W kontekście tego, co powiedziała, to zdanie brzmiało tak absurdalnie i tak bardzo pasowało do niej.

– Psuje Ci życie? – zapytałem ze śmiechem.

– No tak! – krzyknęła – Przez Ciebie moje wymówki przestały działać! Kiedyś jak chciałam zjeść pizzę zamiast treningu to dwa razy się nie zastanawiałam. Kiedyś jak chciałam kupić torebkę mk to szłam sobie do sklepu i nie patrzyłam na oszczędności. Kiedyś jak zamarzyłam sobie, że np. chciałabym zwiedzić całą Europę, to wiedziałam że mi się to nie uda. Mogłam odpuścić. A teraz?

– A teraz co?

– Pojawiłeś się Ty i na prawo i lewo rozpowiadasz, że ,,jeszcze dwa lata i zwiedzę całą Europę!” przedrzeźniała mnie. – Pół biedy, gdybyś był jakoś super bogaty czy bajerował w ten sposób laski. Ale Ty naprawdę to zrobisz! Już Ci bardzo mało zostało po ostatnich przygodach. Potrafisz taniej przeżyć na Eurotripie przez 14 dni, niż ja przez tydzień na wakacjach w Bułgarii.

– Haha! – roześmiałem się. – Podróżowanie na ,,Bomżyka” to moja specjalność.

– To jeszcze nie koniec – kontynuowała swoją tyradę. – Pomimo, że podróżujesz 4 razy więcej, imprezujesz z 10 razy więcej i jeszcze chodzisz na milion zajęć, to międzyczasie udało Ci się odłożyć na spory wkład własny na mieszkanie w Warszawie! Coś, co dla mnie jest niewyobrażalne. Przez Ciebie zaczynam wierzyć, że można wszystko!

I co miałem odpowiedzieć na coś takiego poza otwarciem ust z wrażenia? Miałem totalną pustkę w głowie.

– Co tak otworzyłeś usta jak żaba? Broń się!

– Nie wiem, co powiedzieć. Masz mnie.

– Przepraszam na przykład. Niszczysz życie mi, innym swoim znajomym i jeszcze tym biednym czytelnikom. Wmawiając, że wszyscy możemy osiągnąć, co tylko zechcemy, jeżeli będziemy działali. Mówiąc to wszystko, cały czas miała roześmiane oczy i na samym końcu niewytrzymała, zaczęła śmiać się w głos. Dołączyłem do niej. To, co powiedziała sprawiło, że poczułem się dumny z siebie, jak rzadko.

Udowadnianie innym, że jak się chce, to można, jest moim życiowym powołaniem. Uwielbiam pokazywać, że każdy normalny człowiek, jeżeli tylko się trochę uprze i skoncentruje swój wysiłek w jednym kierunku, jest w stanie osiągnąć wszystko. 

To właśnie temu służy ,,Moja lista marzeń spełnionych i tych, które jeszcze są przede mną”. Nie chwaleniu się, ile już marzeń zrealizowałem.

No dobra, może chwaleniu się też. Ale tylko trochę 😛

– Już się tak nie pusz! I bez tego masz za duże ego.

Spojrzałem ze śmiechem na nią, przytuliłem i powiedziałem:

– Dziękuję Patrycja. To, co powiedziałaś jest naprawdę niesamowite.