• Kasia Maszkowska

    nie wiem czy miałabym aż 100 rzeczy ale jest ich kilka m.in budowa domu, wycieczka na ciepłe wyspy, zrobić prawo jazdy, rzucić papierosy spotkać kogoś sławnego. Pozdrawiam i zapraszam do nas.

  • Ja już kiedyś (chyba w gimnazjum, czyli ok.5/6 lat temu) stworzyłam, a raczej zaczęłam tworzyć, tego typu listę i rok lub dwa lata temu znalazłam zeszyt, w którym miałam ją zapisaną – byłam w szoku ile rzeczy się spełniło (np.wyjazd do USA czy popłynięcie gondolą).. Oczywiście dodałam parę nowych pozycji i liczę, że kolejne będą się również spełniać.. 🙂

    • Ja też zauważyłem kiedyś, że spisane marzenia czy cele mają tendencję żeby się urzeczywistniać. Czasami nawet bez naszej świadomości. Powodzenia w wykreślaniu kolejnych 🙂

      • Bez naszej świadomości, ale może za to dzięki podświadomości 😉 Nie chciałabym zapeszyć, więc nie podziękuję ;D Również życzę powodzenia w (nie)świadomym spełnianiu marzeń oraz sukcesów przy kolejnych postach!

  • Bucket list zrobiłam chyba 3 miesiace temu, na razie udało mi się 2 rzeczy spełnić co nie jest złym wynikiem, bardzo lubię ją uzupełniać i wracać.

  • Ja parę punktów ze swojej listy (nie zawierającej jednak aż 100 pozycji) mogę wykreślić- choćby założenie bloga 🙂 Wciąż pozostaje na niej jednak wiele ciekawych pozycji między innymi pokonanie triatlonu „iron man” i wystąpienie przed sporą publicznością – kilku tysięcy osób. Trzeba mierzyć wysoko 😉
    Dawid

  • Kamila Słowikowska

    Ja swojej nigdy nie spisałam na kartce ale po przeczytaniu tego wpisu czuję się zainspirowana! 🙂 I tak jak trafnie to ująłeś, jak przychodzi co do czego, to okazuje się ze po kilkunastu pomysłach inwencja jakoś się wyczerpuje… Dlatego zmiana podejścia- np podzielenie na obszary to strzał w dziesiątkę 🙂

    Btw myślę że masz talent do pisania, oby tak dalej! 🙂

    • Dzięki za komentarz, Kamila. To właśnie dzięki takim komentarzom mam więcej energii do tworzenia nowych treści 🙂

  • Cały czas myślę nad taką listę, ale brakuje mi czasu ;p Może stworzenie listy powinno być jednym z jej punktów? Automatycznie jedno byłoby załatwione ;p

  • jeszcze nigdy nie robiłam takiej listy ani tym bardziej nie myślałam żeby takową zrobić 🙂 choć pomysł ciekawy to raczej myślenie o śmierci wolę odsuwać na dalszy plan nawet w takiej drobnej sprawie 😉

    • Każdy woli, ale moim zdaniem nie ma się czego bać. Śmierć może być potężnym motywatorem. Steve Jobs twierdził, że to właśnie świadomość śmierci pomogła mu dokonać tego wszystkiego co mu się udało w życiu.

  • Dzięki za podrzucenie tego filmu, wydaje się być bardzo fajny 😉 Uwielbiam bucket list! Sama stworzyłam już niejedną, chociaż podchodziłam do nich dosyć lekko. Teraz po pewnym już czasie dochodzę do wniosku, że warto stworzyć taką listę na poważnie, ale niekoniecznie warto dostosowywać się do wspomnianych 100 punktów. Dobrze zauważyłeś, że wydaje nam się, że mamy tyle marzeń, a zazwyczaj wcale tak dużo ich nie ma. Jednak wydaje mi się bez sensu tworzenie jakiś nowych i zapisywanie ich tylko po to, by dobić do tytułowej setki. Lepiej właśnie dopisywać sobie z biegiem czasu nowe, które pojawią się w naszych głowach pełnych marzeń 😉

    • Mam takie samo podejście jak Ty, ale gdyby ktoś koniecznie chciał wypisać te 100 marzeń to będzie mu łatwiej 🙂

  • Ja swoją co jakiś czas odświeżam, fajne doświadczenie zobaczyć co już się z niej zrobiło i pośmiać się z tego co kilka lat wcześniej było dla nas szczytem marzeń 🙂

  • Jeszcze nie zrobiłam:) przyznaję bez bicia, chociaż realizuje każdego roku kilka takich założeń..:)

  • Ja mam swoja liste, nie ma na niej wprawdzie 100 rzeczy, ale systematycznie odhaczam z niej zrealizowane marzenia 🙂

  • Tytuł brzmi przerażająco, bo realizując swoje plany i marzenia nigdy nie przyszło mi na myśl, żeby określić je mianem listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią 🙂 Chyba pozostanę przy swojej wersji listy rzeczy do zrobienia w tym roku albo kwartale itp. Poza tym swoją listę rzeczy TO DO mam bardzo bogatą i jak na razie daleko do jej końca. Powinnam zdążyć 😉
    „The Bucket list” bardzo chciałabym zobaczyć. Świetna obsada.

    • Tylko tak brzmi. Po jakimś czasie zapomina się o śmierci,a myśli o tym co chciałoby się w życiu przeżyć 🙂
      Mnie też skusiła obsada. Uwielbiam Morgana Freemana

  • Parę lat temu przymierzałam się do stworzenia takiej listy. Faktycznie nie jest łatwo dobić do 100 punktów. Twoje rady wydają się tu bardzo pomocne 🙂

  • Sarkazm przy kawie

    Nie mam spisanej listy – marzenia fruwają gdzieś w głowie..

  • Świetny tekst – osobiście mam wypisaną listę celów na najbliższą przyszłość 😉 jakoś nie chciałabym jej nazywać przedśmiertną 😛 a liczba 100 może być ograniczająca 😉

  • Myślę, że przed śmiercią chciałabym odwiedzić parę miejsc na Ziemi, rozwinąć swoje pasje, zrealizować siebie. Ale skąd wiemy, kiedy ta śmierć nadejdzie? Dlatego trzeba brać każdy dzień jakby był ostatni i wyciskać z niego ile się da, równiez w kontekście swoich marzeń czy planów do zrealizowania.

  • Ja mam liste od wielu lat. Wiele na nich spelnionych marzen ale tez ciagle nowe dochodza taka niekonczonca sie opowiesc 😉 Oczywiscie w sensie pozytywnym. Pozdrawiam, Daria xxx

  • Przemysław Piątek

    Ja mam coś takiego ale wrzucone do google keep. łatwiej się sprawdza i wykreśla zrobione rzeczy i poza tym nie zgubi się tak jak papier. Fajna sprawa

  • Mam listę rzeczy, które chcę zrobić, ale nie daję sobie „deadline” w postaci śmierci 😉 😉 😉 robię raczej listy bardziej krótkofalowe – na najbliższe kilka lat do realizacji. A film rewelacyjny, uwielbiam go 🙂

  • Anna Winiarska

    Świetny pomysł. Jakoś tak jest, że wszystko co spisane bardziej mobilizuje do działania 🙂

  • Kiedyś miałam ją zrobić, ale jak na razie jej nie mam. W sumie fajnie by było coś takiego mieć. Więc biorę się do dzieła 🙂 Może nie będzie aż 100 rzeczy, ale zbiorę wszystko w jedną całość 🙂

  • AnetaNieZajac

    Ja swoją przygotowałam i o dziwo w zeszłym roku skreśliłam chyba 6 czy 7 marzeń, które wydawały się nie być do zrealizowania w ciągu najbliższych kilku lat. Jak tak dalej pójdzie to będę musiała nową napisać 😀

  • Rodzinna

    nie wiem dlaczego takowa lista gdzieś mi umknęła..nie stworzyłam takowej aby móc sobie po latach sprawdzić jak bardzo zmieniłam się, wydoroślałam. Czas nadrobić te zaległości 🙂

  • Paulina Mułyk

    Oglądałam ten film i podbił moje serce, przepiękna historia. Co do tej listy to miałam juz kilka takich, ale mam takie szczęście że wszystko co własnie sobie zapisze albo zaplanuje to nic nie wypala, dlatego przestałam tworzyć takie listy i po prostu zaczęłam działać 🙂

  • Kurcze, to ze mnie jakieś dziwadło :). Ja chcę być szczęśliwa :). To jedno marzenie na mojej liście. Spełniam je każdego dnia i jednocześnie podtrzymuję jako marzenie do spełnienia. Elementy na nie składające się pojawiają się w ciągu dnia i mówię sobie : czy zrobienie tego mnie uszczęśliwi? jeśli tak to to robię , jeśli nie odpuszczam. Może ktoś pomyśli ,ze za mało wyszukuję ale może mi nie jest potrzebne „wyszukane” do szczęścia :). Mimo to uważam,że lista jest świetna szczególnie dla tych którzy o swoich marzeniach zapominają.

  • Niebieskie Migdały

    Właśnie zastanawiałam się, co mogę dzisiaj zrobić kreatywnego. Nigdy nie wierzyłam w takie listy, z moim słomianym zapałem skończyłabym może na drugim punkcie? Niedługo wyjeżdżam na wakacje, więc parę szalonych pomysłów zrealizuję 😀

  • kiedyś miałam taką listę, ale teraz już nawet nie pamiętam, co na niej było 😉

    • To czas zrobić nową. Gwarantuję Ci, że jak za kilka lat do niej wrócisz to zobaczysz jak bardzo zmieniły się priorytety w Twoim życiu 🙂

  • Córa Sławy

    Planuję zrobić listę swoich marzeń i planów do zrealizowania. Dzięki Twojemu wpisowi czuję się bardziej do tego zmotywowana 😉

  • Już dawno temu zabierałam się za stworzenie takiej listy. I… do tej pory mi się nie udało! Moje marzenia i cele zmieniają się z wiekiem, trochę żałuję, że tak jak Ty nie spisałam ich jako nastolatka, bo pewnie byłyby odważniejsze 😉 Cóż… wszystko przede mną, trzeba tylko pamiętać, że ograniczenia nie istnieją:)

  • emilka

    Chyba znalazłam właśnie świetny film i zajęcie na następny weekend :). Świetny post.

  • Mi marzy się wspinaczka na Mt. Everest. Wiem, że jest to marzenie nie do zrealizowania (mam lęk wysokości i raczej nie jestem typem ryzykanta), ale w głowie wyobrażam sobie cały wypad 🙂 Dopiszę do listy, ale raczej nie skreślę…

    • Cześć Kamil,
      Ja też mam lęk wysokości, więc wiem o czym mówisz. Na swojej liście mam skok ze spadochronem i żeby jakoś pokonać swój lęk zapisałem się na ściankę wspinaczkową. Walka z własnymi lękami nawet na małą skalę bardzo pomaga.
      Pzdr,
      Dawid

  • Doris

    Stworzyłam sobie podobną listę i już kilka punktów zrealizowałam. Między innymi byłam w Hiszpanii i na Gibraltarze, gdzie widziałam małpy 🙂 Jadłam sushi i ślimaki. Pomogłam choremu dziecku. Teraz na liście mam wycieczkę do Leszna i lot w aerotunelu.

  • Kurczę, mam jeszcze tyle marzeń ! Carpe diem, bo bedzie za późno…

  • To ja zacznę trochę od końca. Rok temu wreszcie się odważyłam swoje marzenia i cele trochę usystematyzować, spisać i upublicznić na blogu, bo wiadomo, że słowa wypowiedziane głośno mają większą moc 😉 Sporo miejsca poświęciłam na koncerty i spotkania z ukochanymi wykonawcami… a 2 tygodnie po publikacji posta udało mi się pogadać przy piwie z jednym z nich! Wniosek – można? Można, tylko trzeba przyznać przed samym sobą czego się chce, a taka lista sprawdzi się tu wręcz idealnie!

    • Dokładnie. Jak już się człowiek zorientuje o czym marzy, to zacznie szukać sposobów, by je zrealizować. Pochwal się z kim pogadałaś? 🙂

      • W tym przypadku była to Marika, z którą udało mi się spokojnie porozmawiać i wspólnie potańczyć na parkiecie 🙂 Z zagranicznych zespołów spełniłam marzenie i po warszawskim koncercie poznałam członków zespołu Anathema, którzy później zaprosili mnie do udziału w kolejnym koncercie w Berlinie wpisując mnie na listę gości 😀 Niesamowite przeżycie i przygoda, która utwierdza mnie, że warto marzyć 🙂